Dlaczego w Metro 2035 nie ma mutantów?

23.07.2019 Kwestia, która powraca raz za razem z pytaniami ludzi, mimo iż odpowiedź jest wprost podana w książce.

Metro 2035, rozdział 1, strona 14, Dmitry Glukhovsky:

Przed kilku laty żyły tu różne paskudztwa, teraz nawet ich już nie uświadczysz. Przewidywano, że lada moment poziom radiacji spadnie i będzie można powoli wracać – proszę bardzo, mutantów jest na powierzchni od groma, ale to przecież też zwierzęta, choćby nawet wykoślawione…

Wyszło na odwrót: z ziemi zeszły lodowe strupy, zaczęła oddychać i pocić się, poziom promieniowania podskoczył. Mutanty chwytały się życia swoimi pazurzyskami, ale te, które nie uciekły, zdechły. A człowiek siedział sobie pod ziemią, mieszkał na stacjach metra i wcale nie zamierzał umierać. Człowiekowi dużo nie trzeba. Człowiek każdemu szczurowi może dać fory.


W szczegółach:
1. Przyszła nuklearna zima i stworzyła swoistą zmarzlinę, która trwała przez dwie dekady, mimo zmiennych pór roku.
2. Moskwa została wyjątkowo mocno zbombardowana, toteż ilość promieniowania „zamkniętego” w lodzie była spora.
3. Po 2034 roku lód zaczął wreszcie topnieć, zwiększając tym samym poziom promieniowania w samej Moskwie.
4. Nawet przystosowane do wysokiej radiacji mutanty nie były w stanie zdzierżyć nowego stanu — musiały uciekać z miasta albo czekała ich śmierć.

Niuanse:
• Nie oznacza to, że wszystkie mutanty w Moskwie zostały wybite: w samym Metro 2035 występują zmutowane psy, a w innych książkach z akcją w Moskwie w 2035 roku uświadczymy małe ilości mutantów.
• Nie oznacza to, że taka sytuacja miała miejsce w każdym mieście — Moskwa jest szczególna z racji dużej ilości ładunków nań wymierzonych.

KOMENTARZE:

Dodaj komentarz