Profil użytkownika
Mrok | 2012-02-04
- Psst... Saszka! - Szepną ciemny kontur, znajdujący się po lewej stronie wejścia do skąpanego mrokiem pomieszczenia.
Saszka zerkną w jego stronę kontem oka. Nie przestawał obserwować smolistej ciemności, znajdującą się niecałe trzy metry przed nim. Skiną niecierpliwie głową do przyjaciela w niemym pytaniu. Co jest? Ten chciał już coś powiedzieć, po czym jakby się rozmyślił i zbył to machnięciem ręki. Nieważne. Gest ten nie umknął jego uwadze z powodu dłoni, która wyraźnie zadrżała, gdy tylko znowu spoczęła na broni. Klamra paska od karabinu zaklekotała głośno o zimną stalową lufę. Jan był wyraźnie zdenerwowany.
- Bez nerwów. Masz przecież czym się bronić w razie kłopotów - uspokajał go cicho Saszka.
Jan z głupim uśmiechem na ustach spojrzał mu w oczy. Jasne. Kropelki potu pokryły całą jego twarz nie pozostawiając mu skrawka suchego miejsca. Skóra przyjaciela blado pobłyskiwała w ciemnościach. Wyglądał tak, jakby jego twarz składała się z rybich łusek. Cała srebrzysto-szara. I ten słyszalny oddech. Drgający, jakby rozgrzewający się do przeraźliwego wrzasku. Jego przyjaciel wyglądał tak, jakby właśnie stanął oko w oko ze śmiercią. Co z tobą Jan, Kurna! Duże gogle z ciemnymi szkłami skutecznie ukrywały dwie idealnie okrągłe kulki z czarnymi plamkami po środku. Saszce niebyło trudno wyobrazić sobie, jak białe gałki oczne wychodziły koledze z orbit, prawie że dotykając ciemnych szkieł gogli.
Poirytowany Saszka przestał interesować się towarzyszem. Skupił się na mroku. Stał z wycelowanym kałachem i czekał. Czekał na ruch słuchając przy tym klekotania karabinu Jana. Idealna cisza została zachwiana.
Klik, klik, klik...
W pewnej chwili z ciemnego pomieszczenia rozległ się niski, gardłowy pomruk. Coś się obudziło. Pytanie brzmiało, co takiego?
Nagły podmuch wiatru uderzył w ucho Saszki. Zachwiał się zdziwiony. Skąd tutaj wiatr?
Spojrzał w stronę, z której nadszedł i... Zamarł. Jan stał obok niego, dygocząc tym razem na całym ciele. Karabin przy karabinie, głowa przy głowie. Saszka spojrzał na niego spinając wszystkie mięśnie i wycedzi przez zęby.
- Odsuń się.
- Przepraszam - wybełkotał w odpowiedzi Jan i się cofnął.
Durny tchórz. Przez niego kiedyś zginę. Jeszcze mi Tu się zeszcza niedługo w gacie. To dopiero by...
- Psst... Saszka! - Znowu szepną Jan - wcześniej nie chciałem tego mówić, ale no cóż... Ja tego, tak stojąc tutaj. Gdy...
- Co takiego się stało, mów wreszcie!
Przyjaciel otarł przedramieniem czoło, westchną, spojrzał na boki pełen obaw, że ktoś mógłby go usłyszeć, ponownie westchną i wreszcie odpowiedział.
- Zsikałem się w spodnie. - Wydukał.
No i wykrakałem kur*a. Przyjaciel mówił prawdę. W powietrzu unosił się gryzący w nozdrza nieświeży zapach ciepłych sików. I jeszcze to klekotanie metalu o metal.
- Zbierajmy się, zanim zwabisz jakiegoś oślizgłego przyjemniaczka.
Saszka nacisnął na przycisk od latarki umocowanej przy końcu lufy. Jasny snop światła wystrzelił do przodu prosto w gęstą czerń niezbadanego pomieszczenia. Przez chwilę przyglądał się światłu. Jasny blask zatrzymywał się po niecałych dwóch metrach w gęstej, nienaturalnej ciemności, jakby trafił na ścianę. Ścianę, która kłębiła się, mieszała, unosiła i opadała niczym burzowa chmura. Brakowało jej tylko zapachu ozonu, oraz odgłosu grzmotów. Zamiast tego czuć było od niej... Saszka zaświecił pod nogi i ujrzał długi, prosty ślad rozlanej na ziemi czerwonej mazi. Krew.
- Nie ma innej drogi? - Zapiszczał obok Jan.
- Nie ma.
Nie musieli długo czekać na ponowny odgłos tajemniczego pomruku, który zdawał się dochodzić do nich z bliższej odległości niż ostatnio. Tym razem zadrżały ściany. Jest i grom. Droga za plecami odcięta. Tunel zawalony. Pozostało im tylko iść przed siebie i mieć nadzieję, że przy drobnym szczęściu zginą szybko i bezboleśnie.
Saszka zrobił pierwszy krok, a potem drugi. Jan szedł zaraz za nim. Za nic w świecie nie chciał zostać teraz sam. Oboje zanurzyli się w gęstą chmurę mroku, pozostawiając po sobie pustą przestrzeń. Ciemna chmura szybko zamknęła się za ich plecami i ponownie zapełniła puste miejsce. Klekotanie klamry Jana umilkło na zawsze.
- 2012-05-18 17:20:12
- 2012-05-18 17:17:25
- 2012-05-18 08:35:45



