Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ] 

Recenzje, opinie i wrażenia [spoilers]

Post: 15 mar 2017, 18:00 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 mar 2014, 19:01
Posty: 944
Po przeczytaniu książki oczywiście :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 16 mar 2017, 16:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lip 2013, 12:12
Posty: 310
Lokalizacja: Konstancin-Jeziorna
Hm, to ja się wstrzymam, bo czytałem tylko pierwszą wersję kilka lat temu :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 mar 2017, 2:28 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 kwie 2014, 12:37
Posty: 194
Lokalizacja: Miasto nad Rawą i Kłodnicą
Skoro nie ma chętnych to ja jako pierwszy wyrażę swoją opinię po przeczytaniu.
Plusy
+krótkie ale logiczne rozdziały.
+narracja pierwszoosobowa w czasie teraźniejszym w pierwszej części tekstu.
+dobry styl pisania.
+wartka akcja, zawsze coś się dzieje, brak dłużyzn, niespodziewane zwroty akcji są prawdziwie niespodziewane.
+ciekawe opisy i nie "nachalny" sposób przedstawienia świata, dzięki czemu czytelnik dużo wie i jednocześnie nie jest znudzony.
+oddany duch tajemniczych tuneli z "Metro 2033", przedstawione w podobnym stylu zagrożenia np. psychiczne pod Wisłą, nie tłumaczone na siłę jak w niektórych książkach. Podobna atmosfera ciasnych tuneli i klaustrofobii. Podobieństwo opustoszałej Racławickiej do Suchariewskiej. Ponadto zapożyczenia i podobieństwa nie są topornym zerżnięciem motywów.
+nie super-bohater, czyli całkiem realny czterdziestolatek, duży plus po książkach Szabałowa.
+uwzględnienie polskich realiów politycznych, kulturowych, specyficznego charakteru narodowego chociaż to nie do końca plus.
+nie papierowe postaci drugo- i trzecioplanowe z własnym stylem mówienia, sposobem bycia, historią. (olbrzymi plus)
+wielowątkowość.
+liczne odwołania do kultury popularnej.
Minusy
-Liczne nieścisłości związane z tekstem książki:
>Nieścisłość co do chwili śmierci ludzi poza metrem.
"Kto rozpoczął czterdzieści pięć minut najbardziej niezwykłego spektaklu "światło i dźwięk". Spektaklu, o którego okrutnym pięknie widzowie nie zdążyli już nikogo poinformować." s.19
"Przez pierwsze tygodnie szukały tu schronienia tłumy ocalałych,..." s.33
"Z pewnością nie byliśmy jedynymi, którzy przetrwali, Może atak przeżyli też górnicy, którzy akurat byli na da dole, może ktoś na najniższych kondygnacjach parkingów w biurowcach czy centrach handlowych. Ale z tego co opowiadali nieliczni śmiałkowie, którzy w kilka dni po Armagedonie [...], odważyli się wyjść na powierzchnię, ich szanse przetrwania były praktycznie zerowe. Tymczasowe schronienia szybko zmieniły się w grobowce.." s.18
>Efemeryczna niepodległość stacji Wilanowska
-Na mapie, na okładce, jest częścią Koalicji Radom.
-Ich delegacja na Radę przechodzi przez Politechnikę. "Jeszcze dziś spodziewamy się przejścia przez Politechnikę delegacji Koalicji, Wilanowskiej i Racławickiej" s.29
-Ich przedstawiciel nie odzywa się na Radzie i nie jest wspomniany.
-Posiadają przedstawicieli w ekspedycji, Waldka i Janka, którzy dość szybko giną.
-Wilanowska, jako jedyna stacja, nie bierze udziału w działaniach "Nowej Koalicji" opisanych w rozdziale 6 części drugiej.
-Jej los nie jest wspomniany w rozdziale 23 części drugiej.
-Jednocześnie "Za Wilanowską, przeszedł już do tunelu w stronę Służewa. W ostatniej chwili żeśmy go dopadli, bo tam dalej nie ma naszej obsady. Radom tylko..." s.291
>I jeszcze bardziej niepewny status Wierzbna.
"Na Wierzbnie siedział cały dzień, tam jest taki sierociniec duży" s.290
-Na mapie zaznaczone jako stacja sierociniec Koalicji Radom, co przy niepodległości Wilanowskiej możliwe raczej nie jest.
>Oraz kilka pomniejszych.
-Nieścisłości z innymi książkami Uniwersum.
>Klimat w Polsce Kraków - umiarkowany, nieco surowszy niż przed pożogą. Wrocław - pustynny. Warszawa - postapokaliptyczna epoka lodowcowa.
Proponuję by ktoś, kto będzie pisało o Łodzi (miasto mniej więcej pomiędzy wszystkimi trzema) zalał ją całkowicie, wtedy będziemy mieli spójność świata poziom: MISZCZ
>Czas wybuchu apokalipsy. Pan Szmidt - rano, Głuchowski - także godziny około poranne (Moskwa jest o kilka godzin do przodu w stosunku do Polski.), Pan Chmielewski - popołudnie.
-Pomysł na frakcje, a raczej jego brak. Większość wygląda jak zerżnięcie od Pana Szmidta. Opisy stacji były świetne, ale pomysł na frakcje był chyba zrobiony na odwal się. Mamy więc: Nowy Watykan (3), Kibiców czyli Pasy, Ratusz czyli Miasto i Koalicje Radom czyli Republikę Kupiecką. Politechnika i Wietnamczycy są z kolei zrzynom z Wszechświata Kompleksu 7215. Nic własnego, nowego.
-Niezbyt świeży motyw drogi, który ta seria widziała już chyba zbyt wiele razy, by wymyślić coś nowego. Achromatopsja pod względem fabuły jest mieszanką Do Światła, Wieży i Dziedzictwa Przodków w wersji na Warszawę.
-Odniesienia światopoglądowo-polityczne. Tak jak po książkach Cormudiana i Szabałowa wiem, że obydwaj Panowie są militarystami z raczej prawicowymi poglądami, tak teraz wiem, że Pan Chmielewski jest wojującym liberałem, tak samo jak w książkach dwóch Rosjan, tak w tej też irytowały mnie niektóre szczegóły i fragmenty obrazu świata przedstawionego: wojujący ateizm głównego bohatera i prawdopodobnie także autora, najbardziej jaskrawy na s.172, ale pełno go w całej książce.Wszyscy i wszystko co związane z religijnością, a szczególnie K. Katolickim jest złe, zepsute i odrażające. Przedstawiciele Nowego Watykanu to albo chodzące potwory bez sumień, albo ciemiężeni słabeusze. to samo tyczy się Kibiców-Narodowców, którzy wszyscy są przedstawieni jako napakowani idioci o moralności Kalego. Z życia wiem, że to tak jednak nie działa, w obu przypadkach.
Przegięciem o 360 stopni, już za to było wprowadzenie bliźniaków Cyryla i Metodego, jako główne czarne charaktery z których jeden wypowiada frazę: "Nie myśl o przeszłości, myśl o przyszłości. To się nazywa dobra zmiana" To tak straszne, że aż śmieszne.
Nie rozumiem pchania Polityki do Uniwersum, ale niestety mam wrażenie że pokolenie autora tak już po prostu ma, bo nie on pierwszy to zrobił, tylko pierwszy w Polsce.
-Zmiana sposobu prowadzenia narracji w drugiej części książki, do której trudno się było przyzwyczaić.
-Zamknięty świat Warszawy 2033, czyli brak możliwości napisania przez innego autora nowej historii w Warszawie, z powodu całkowitego braku wolnej przestrzeni, którą od A do Z łącznie z historią po 2033 wykorzystał autor. Wielka szkoda dla polskiego Uniwersum, według mnie przynajmniej.
To tyle z rzeczy najważniejszych, chociaż pewnie jak zwykle nie napisałem o wszystkich plusach i minusach, i sobie jeszcze potem coś przypomnę. Ogólnie książkę oceniam jako średnią w skali Wszechświata z aspiracjami ku górze. Byłaby ona o wiele lepszym kandydatem do tłumaczenia niż Dzielnica Obiecana. Autor nie zapoznał się z książkami Uniwersum co widać. Mimo dobrego poziomu czuję jednak niedosyt, bo dla Warszawy chciałbym czegoś lepszego, jeśli ma to być książka z akcją w jedynym Polskim metrze. Osobiście jeśli miałbym porównywać między Kompleksem 7215 i Achromatopsją to wybrałbym Kompleks, przykro mi. Mimo wszystko tytuł wart przeczytania. Autorze jeśli to czytasz DOBRA ROBOTA!!!, choć wstawek politycznych nie wybaczę.
Ps. Kogoś też zastanawia motyw relacji młoda kobieta, dziecko/starszy mężczyzna, który pojawia się w każdej polskiej książce? Ewa/Duch, Iskra/Nauczyciel, Znajda/Główny bohater. Dla mnie to nieco dziwne.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 mar 2017, 13:41 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 mar 2014, 19:01
Posty: 944
Co do mapy i Wilanowskiej.
Mapa tylko przedstawia, że na Wilanowskiej i na Służewie są targi Koalicji, nie że są częścią koalicji.
Podobnie jak Hanza na mapie metra moskiewskiego, posiada takie stacje jak: Sierpuchowska, Tulska lub Mendelejewska. Mimo iż one są niezależne, sa pokazane jako część Hanzy bo ma tam wpływy/bazary i ewentualnie intereniowałaby, gdyby ktoś inny te stacje zaatakował. Tak mi powiedział Leonid, zajmujący się oficjalnie mapami.

+ mówisz o "dobrej zmianie". Jest też fragment, że panuje "prawo i sprawiedliwość." ;)

Sam potem napisze swoją opinię/odniosę się bardziej do Canadianowej, ale to w późniejszym czasie. Najbardziej mnie jednak frasuje DEUS EX MACHINA tzw. "Znajda", która zjawia się wtedy kiedy ma i robi to co ma, mimo iż dla Farmerów nie pracuje. Hmm.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 mar 2017, 21:56 
Offline

Rejestracja: 20 gru 2014, 16:53
Posty: 186
Lokalizacja: warszawa
ja jestem bardzo ciekaw czy ktoś ma pomysł o co chodzi z nazwą koalicji? bo z samej ksiązki bardzo niewiele o niej niestety wiadomo.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 09 kwie 2017, 16:16 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2015, 22:13
Posty: 448
Lokalizacja: Warszawa / Sulejówek
To teraz ja :)

Plusy Achromatopsji:

+ Podobały mi się sposoby stworzenia stacji - Centrum, Świętokrzyska i Powiśle zdecydowanie są oryginalne. Do tego barykady z betonowych podkładów, utrudniające przejście.
+ Bohater prosty, nieszczególny w społeczności podziemnej.
+ Pomysł marszu ogromnym wojskiem przez świat mutantów aż do Owczarni i jednocześnie jego realizm zachowania.
+ Samolot przy skrzyżowaniu Marsa-Płowiecka :)
+ zwroty akcji, zupełnie niespodziewane i i najmniej oczywistych momentach np. epizod przy wieży koło Dworca Wschodniego

Minusy Achromatopsji:
- mało oryginalne i zerżnięte z innych książek frakcje w metrze - Nowy Watykan robi się już nudny. Na szczęście nie było ani kolejnej frakcji faszystów ani komunistów.
- wspomniana wcześniej przez canadiana kondycja kościoła katolickiego i do tego wyjątkowo mocno liberalne podejście do tej kwestii.
- Trasa bohaterów - to, że autor mieszka w Otwocku i koniecznie chciał te okolice umieścić w powieści jeszcze mogę zaakceptować, ale mam parę uwag: Po pierwsze bohaterowie idą za szybko i zbyt wcześnie wychodzą z metra - na 400 stron po 80 metro zostaje już za ich plecami. Po drugie podróż po powierzchni idzie zbyt łatwo i skokowo - z jednej strony opisane mutanty są krwiożercze i zabójcze, a z drugiej bohaterowie przechodzą około 30 kilometrów po powierzchni i natykają się na nie... trzy, cztery razy? Co do skokowości - ciągłe wyrażenia o przebyciu kilkuset metrów itd. zaczynały nudzić. Kawał drogi pusty i bez żadnych przygód i bez postojów - tutaj też chcę zahaczyć o realizm wyprawy, który mimo wszystko mocno kuleje: Bohaterowie przechodzą w ciągu dwóch dni obładowani pakunkiem jak wyżej około 30 kilometrów. I tak w jeden dzień i po śniegu? Ciekawe... Podróż z mniejszym pakunkiem jest bardziej męcząca, nie pomijając faktu, ze jak warunki metrowe i mizerną kondycję wynikającą z żywienia to powiedziałbym, ze mało możliwe. Jeszcze do skokowości - trasa jest za mało precyzyjnie określona. Pytałem samego autora o trasę bohaterów i miejscami nie był w stanie powiedzieć, którędy szli.
- Za mało metra w metrze - tu chyba już nie trzeba wiecej wyjaśniać :P
- Sytuacja w metrze - to już koledzy sporo napisali na ten temat, mi też brakowało jakichś konkretów w tej historii. Dużo braków, mnóstwo pytań.
- Nadszarpnięty realizm - najpierw ekspedycja wychodzą z metra w maskach ochronnych, a potem bohater wraz ze Znajdą wychodzą od tak. Mało tego, bohater wcale nie ubrany w odzież ochronną czy jakoś grubiej maszeruje do Owczarni przy minus 30 stopni, tak jak był ubrany. :P
- Spiseg, spiseg i spiseg, czyli kolejna powieść, w której jest jakaś tajemnicza frakcja, która chce zbudować nowy porządek, nowy świat, nowych lepszych ludzi... To już się robi nudne. No bo ile razy to już się przewinęło? Korbut, Kombinat, Riese i Nowa Polska, wirty... Ech, przydałoby się coś nowego... Coś odmiennego...
- Również wspomniana wcześniej moralność Kalego u ludzi z Wawrzyszewa...
- Zmiany narracji w drugim tomie - kiepsko zrobione, robią metlik w głowie i rozbijają wspójność książki.
- Sytuacja bez wyjścia - kolejny autor będzie mieć bardzo trudne zadanie by umieścić swoją powieść w Warszawie, głównie z powodu braku miejsca - autor zagarnął Warszawę.

5/10


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 10 kwie 2017, 20:02 
Offline

Rejestracja: 21 mar 2016, 11:08
Posty: 6
Skończyłem wczoraj i po przespanej nocce stwierdzam, że Achromatopsja to jest jakiś taki ciekawy powiew, może nawet świeżości. Ale po kolei:
-Ciekawe podejście do świata przedstawionego - na Warszawę rzeczywiście spadły bomby, drzewa i żywa materia w okolicy centrum zniknęły, kilka stacji jest zburzonych. Jest to jakaś nowość, szczególnie, że z tego co pamiętam metro w Wawie jest położone dosyć płytko, więc ma to też zalążek jakiegoś tam realizmu. Inna sprawa, że jednocześnie powoduje to pewnie niezgranie się świata wykreowanego z tym co się dzieje w książce. Na Racławickiej jest wielki magazyn dla całego metra... ale droga między Politechniką a Arsenałem jest tak zawalona na wysokości centrum, że ledwo chodzą tamtędy ludzie. Inna sprawa, że ciekaw jestem jak z życiem w takim metrze, ponieważ skoro jest dziurawe w kilku miejscach, tzn. że można przyjąć, że maja tam przewiew, a przynajmniej mieli przez dłuższy czas zanim wszystko załatali. W pierwszych dniach powinno to spowodować poważne skażenie metra i ludności tam. Tak jak pisali już wcześniej inni - w ten sposób autor w pewien sposób "zamyka" możliwość tworzenia powieści w mieście. kilka stacji zburzonych, druga linia praktycznie wyłączona z zamieszkania po za stacją Wietnamczyków. Oczywiście jeśli by ktoś opisał Warszawę w inny sposób to przynajmniej dla mnie by się nic nie stało, Uniwersum jako takie i tak jest strasznie niespójne, co potwierdza klimat panujący w Polsce w Achromatopsji.
-Troszkę powiązane z poprzednim punktem, ale - po Armageddonie metro jest pełne ludzi (zaczęło się w godzinach szczytu), w okolicy nie ma w ogóle drewna, które staję się głównym paliwem... i mimo wszystko zapasów starcza na 12 lat. No ok :P
-Narracja. Nie da się tego pominąć omawiając ten tytuł. Powieść jest napisana z pierwszej osoby co od razu utrudnia czytanie. Na szczęście idzie się do tego przyzwyczaić, ale szczerze mówiąc do samego końca czułem się dziwnie. Dodatkowo autor czasem potrafi przeskoczyć w trzecią osobę co sprawia, że autentycznie idzie się momentami zgubić. Gdy Julia opowiada o Znajdzie, to spodziewasz się raczej relacji wysłuchanej przez bohatera, niż tego, że pierwszoosobowy narrator przeskoczy w ciało Julii i przeczytasz jej monolog. W drugim tomie jest już pełen miszmasz - raz pierwsza osoba a raz trzecia. Sensu w takim skakaniu nie widziałem. Dodatkowo jest kilka rozdziałów kronikarskich, które szczerze mówiąc wyszły super. Po pierwsze mówię to dlatego, że jako historyk z wykształcenia porządnie się uśmiechnąłem widząc tak dobrze oddany sposób narracji żywcem wyjęty z prawdziwych kronik. Po drugie dlatego, że był to po prostu bardzo ciekawy zabieg. Historia tego co się działo z armią nie była w tym na tyle ważna, by poświęcać jej dużo miejsca, a jednocześnie była na tyle ważna, że dobrze było skrótowo przytoczyć jak im szło. Narratorem był głównie główny bohater więc nie mógł wiedzieć co się tam działo. Opowiedzenie tego poprzez przytoczenie fragmentów wymyślonych kronik napisanych blisko pół wieku później - duży plus. Brawa dla autora.
-Kolejna sprawa której dawno nie było - świetnie opisana i oddana groza tuneli np. przejście pod Wisłą. Szkoda, że tak mało i tak krótko. Szkoda, że na dobrą sprawę metro jest tu tylko bazą wypadową, a całość powieści dzieje się na dobrą sprawę na zewnątrz.
-Autor ma bardzo filozoficzne zapędy, nie wiem czy to dobrze. Poruszana już tu była kwestia religii - wg. mnie napisane to było świetnie, ale czy to było potrzebne? Ciężko nie odnieść wrażenia, że autor się po swojemu "wyżywa" i są to bardziej jego słowa niż bohatera. Podobnie później z wtrąceniami o dobrej zmianie i tym drugim. Może to już jakieś uczulenie na to całe pierdolone wszędzie w koło, ale odniosłem duże wrażenie, że to było coś więcej niż zwykła zbieżność
-Naturalizm bez zbędnej i przesadnej przemocy - jestem na tak. Fragmenty o sraniu w gacie ze strachu czy o żołnierzu, który w szoku próbuje zbierać swoje jelita przypomniały mi Na zachodzie bez zmian Remarqa (sorki jeśli źle napisałem nazwisko)
-Dzielnice metra - faktycznie, te się powtarzają, ale nie zgodzę się z przedmówcami, że zostały "zerżnięte". Można po prostu śmiało założyć, że w post apo świecie będą się powtarzać. Taki Nowy Watykan zawsze powstanie, bo w sytuacji grozy ludzie będą szukać pocieszenia w religii, a bardziej cwani ludzie wykorzystają to do lepszego życia. Mimo wszystko są też tu nowe stacje - np. Wietnamczycy (słabo opisani, ale są), czy dresy. Dresów uznaję za nowość z tego powodu, że są to po prostu bardziej realniejsze dresy niż we Wrocławiu. Tam mieliśmy prawie, że wyszkolonych żołnierzy w dresach z dodatkowym dziwnym podziałem na kiboli i dresów właściwych. Szło się za głowę złapać, ciężko w uniwersum Metra o większą fikcję. Tutaj mamy prawdziwych dresów znanych z ulic - przypakowanych osiłków, których odwaga kończy się gdy trzeba stanąć z równym sobie

Teraz kilka szkopułów co do samej fabuły:
-Startuje ich dwunastka. Przedstawienie (postaci) jest rozciągnięte i słabe, ciężko spamiętać kto jest kim i skąd. Kilku idzie na dobrą sprawę tylko po to, żeby miał kto zginąć za Wschodnią. Dopiero koło Centrum Zdrowia Dziecka postacie zaczynają dostawać swoje 5minut, żeby skojarzyć kto i co, ale i tak jest tego mało, a na dobrą sprawę i tak zaraz zostaje z powrotem jedna osoba. W pewnym momencie Stefan krzyczy, że oni tam na stacji mają burdel... jacy oni? Księża? Czy księża korzystają z burdelu na stacji Stefana? A kim jest Stefan, to ten diakon, żeby to wiedział, czy właśnie widywał ich u siebie? Wystarczyło, żeby wpleść gdzieś tam, że to ten jego (już były) przyboczny i by było ok, a tak to się człowiek zastanawia, wraca, zeby sprawdzić itp itd.
-Kreacja postaci... rozumiem, większość z nich to niedoświadczeni ludzie. Jednak główny bohater i Piotrek (możliwe, że nie tylko oni), to ludzie wychodzący, czyli jako tako stalkerzy. Trójka dresów też niby była z tych bardziej ogarniętych, bo mieli w wyprawie swoje cele. Tymczasem główny bohater to sierota jakby pierwszy raz wyszedł z Metra. Piotrek to samo.
-Śmierć Piotrka - jak? Z tej całej układanki (narracja!) wynika, że musiał zostać porwany w czasie warty Wietnamczyka. Ksiądz poszedł spać, ok, ale Nguyen trzymał warte. Niby wiadomo, że coś przyszło i go zabrało, aaaaale jako całość to się nie zgrywa. Nie mówiąc już o tym, że ciężko mi uwierzyć w to, że wszystko odbyło się na tyle cicho, że nikt się nie obudził sam z siebie.
-Oprócz planu metra przydałby się plan okolic przez które wędrowali. Samemu ciężko to odtworzyć o ile w ogóle się da. Nie wiem, poczekam co tam kolega z aparatem w sąsiednim temacie wymyśli ;)
-Ucieczka z poligonu - pomijając to, że nagle się nam bohater robi strasznie ogarnięty, czy to, że skoro to taki pseudo pamiętnik (znowu przytyk do narracji), to nie powinno być tej tajemnicy która wyjawia doktorowi. Wiem, że bez tego nie było by w książce napięcia i tajemnicy, ale...
Wracając do ucieczki - jak wlazł do metra? Wrócił nie niepokojony przez Stadion ? Przeszedł Wisłę i wlazł u siebie? Niby pierdoła ale strasznie psuje odbiór powieści
-Na s. 408 Prezydent po kucnięciu do wózka jest wkurwiony i wyciera ślinę... swoją? Jak dla mnie gdzieś tam zjadło fragment o tym, że doktor w odpowiedzi na jego żądanie go po prostu opluł. To by miało sens

-Najważniejszy przytyk więc pozwoliłem sobie na osobny akapit. W wielu książkach zdarzyło się, że "główny zły" miał swój plan na powrót ludzkości, ale jest to z reguły jakiś szaleniec albo jakieś chujwieco (jak ostatnio w Krakowie). Tutaj historia jest poprowadzona w taki sposób, że odniosłem wrażenie, że bohater popełnił błąd nie zgadzając się na propozycje Cyryla i Metodego. Nie odniosłem wrażenia, żeby byli jakimiś "głównymi złymi" - ta rola była zarezerwowana dla Prezydenta i ekipy. Co gorsza, bohater się nawet nad tym nie zastanawia, nie zadaje najważniejszych pytań: "Kim wy jesteście?" oraz "Jak?". W tym momencie książki jeszcze nie wiadomo, o tym co trzymają w słoikach. Nie wyglądają na szalonych naukowców, którzy stracili łączność ze światem i nie wiedzą co robią. Wyglądają na dobrych ludzi, którzy mają konkretny plan i są bliscy jego ukończenia. Znajda była tego najlepszym dowodem. Zresztą - nawet później gdy odnajdują słoiki, okazuje się, że już w tym momencie dysponowali technologią do odrastania kończyn (a przynajmniej byli bardzo blisko). Nie wiem czy dla dobra ludzkości bohater nie powinien podjąć innej decyzji. Oczywiście jest to wybór między młotem a kowadłem, albo tzw. "mniejszym złem", ale nakreślony przez autora wybór moralny nie był tak prosty jak prosty był wybór bohatera. Ciekawego samozaorania dowiadujemy się z ostatniej kroniki - pół wieku później w wymierającej Warszawie istnieje legenda o tym, że pasterze i owczarki kiedyś wrócą. Nie jest to historia grozy - jest to historia nadzieii.
-dodatkowy myślnik humorystyczny - czy tylko ja po przeczytaniu tylnej okładki myślałem, że książka będzie o tytułowej Achromatopsji, albo że ta cała wyprawa będzie właśnie w celu znalezienie lekarstw na nią? Szczerze mówiąc nastawiłem się w ten sposób i doznałem małego zdziwienia, że to słowo nie pada w książce ani razu :P

Dobra, jak zwykle się rozpisałem i ponarzekałem, ale chciałbym podkreślić, że miło mi się czytało tą książkę. Jest dla mnie jak najbardziej powyżej średniej Uniwersum, historia jako tako jest ciekawa, jako tako inna niż to co do tej pory, chociaż dosyć późno zaczyna się dziać coś na tyle konkretnego, żeby faktycznie wciągnęła. Początek jest do bólu standardowy i przez narracje się ciężko czyta. Później idzie się co nieco przyzwyczaić, zaczynają się tajemnice, tunele, akcja - i robi się ciekawiej. Po wyjściu z tuneli niestety ciekawa akcja przedzielana jest wędrówką przez mniej ciekawe tereny. W momencie gdy dotarli na miejsce można by powiedzieć, że połknąłem haczyk i poziom już był równie dobry do samego końca.

Ps. Jeśli autor to będzie kiedyś czytał to mam pytanie odnośnie kronik i ich autorów. Wszystkie poza jedną były napisane przez potomków Wietnamczyków. Czy ich nazwiska to najzwyklejsze wymysły/"sprowadzane" nazwiska z Wietnamu czy jest w nich coś ukryte, jakieś nawiązania? Pytam ponieważ jedna kronika była podpisana nazwiskiem Jakub Jasiński, a u siebie w Olsztynie mamy dwóch historyków, speców od miasta i okolic, z takim nazwiskiem (u jednego nawet pisałem magisterium). Zastanawia mnie czy faktycznie był tam jakiś sens czy to tylko kompletny zbieg okoliczności w połączeniu z moją wyobraźnia :P


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 19 kwie 2017, 12:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2015, 22:13
Posty: 448
Lokalizacja: Warszawa / Sulejówek
Porządkując wiedzę z książki tzn. wszystkie niezbędne opisy miejsc, postaci i mutantów zauważyłem kolejny mankament, na który chyba nikt wcześniej nie zwrócił uwagi. Brakuje opisów mutantów. Coś tam jest... Psy, Owczarki, ale co poza tym? Ślady, ślady, ślady... A jeśli już były jakieś mutanty spotkane przez bohaterów, to nie było żadnych opisów. Na przykład te dwa stada na Dworcu Wschodnim. Nie ma. Coś wybiegło w dużej ilości i drugie coś tak samo liczne. Pozagryzały się i do widzenia. Albo gdzieś tam w oknie kawałek ogona. Pałac Kultury cały nafaszerowany mutantami... ale jakimi? Jeśli z jakimiś mutantami już mieli do czynienia to psy, psy, psy i jeszcze psy. Dla mnie to mało kreatywne. A nie, czekaj był niedźwiedź skrzyżowany z psem, to już coś nowego. Ja rozumiem, że w podwarszawskich miejscowościach ludzie mieli ich pełno a także mnóstwo żyło na dziko, ale to nie była żadna przeszkoda, żeby wymyślić nowe, oryginalne mutanty.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 19 kwie 2017, 17:28 
Offline

Rejestracja: 20 gru 2014, 16:53
Posty: 186
Lokalizacja: warszawa
Mi też to nie przypadło do gustu, ale myśle ze można to tłumaczyć jednolitością, podobieństwem i nierozróżnialnością wszystkich szarych mutantów, które występują w dużych grupach. właśnie tak były chyba gdzieś opisane, ze nie ma dwuch taich samych. jedyny jakiego jestem w stanie wymienić to ten robal w spalonym domu albo właśnie niedzwiedzie i koty na ursynowie. Taka uwaga dotycząca tego ze cały czas psy i psy, moze być kierowana do wielu ksiązek uniwersum, bo mimo ze niby mutanty, to autorzy odwołują sie do głównie do zwykłych zwierząt, nie przywodząc na myśl potworów. (nie licząc oczywiście Otchałni, tam i wygląd i nazwy potworów są bardzo oryginalne)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 19 kwie 2017, 17:38 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 mar 2014, 19:01
Posty: 944
JozefSwistak pisze:
Porządkując wiedzę z książki tzn. wszystkie niezbędne opisy miejsc, postaci i mutantów zauważyłem kolejny mankament, na który chyba nikt wcześniej nie zwrócił uwagi. Brakuje opisów mutantów. Coś tam jest... Psy, Owczarki, ale co poza tym? Ślady, ślady, ślady... A jeśli już były jakieś mutanty spotkane przez bohaterów, to nie było żadnych opisów. Na przykład te dwa stada na Dworcu Wschodnim. Nie ma. Coś wybiegło w dużej ilości i drugie coś tak samo liczne. Pozagryzały się i do widzenia. Albo gdzieś tam w oknie kawałek ogona. Pałac Kultury cały nafaszerowany mutantami... ale jakimi? Jeśli z jakimiś mutantami już mieli do czynienia to psy, psy, psy i jeszcze psy. Dla mnie to mało kreatywne. A nie, czekaj był niedźwiedź skrzyżowany z psem, to już coś nowego. Ja rozumiem, że w podwarszawskich miejscowościach ludzie mieli ich pełno a także mnóstwo żyło na dziko, ale to nie była żadna przeszkoda, żeby wymyślić nowe, oryginalne mutanty.


Jak Ty czytasz? Serio, wydaje mi się, że już tylko szukasz powodu by się do czegoś przyczepić. :(

Pałac kultury - latające mutanty
"Zagroda" - mutant modliszka
Okolice Imielin: Mutanty kotowate i mutant "Niedźwiedź"
Mutanty "Karaluchy" wielkości królików

Dodatkowe-Mutanty-na-pewno-nie-psy dla Józefa
Mutant z wieży nadawczej
Mutanty mające swoje nory na placu manewrowym

Jeden mutant w "Sushi bar" był nawet opisany jako zmutowana nutria..


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 19 kwie 2017, 20:53 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2015, 22:13
Posty: 448
Lokalizacja: Warszawa / Sulejówek
Nie szukam powodu, żeby się przyczepić :P
Napisałem, jak mi zapadło w pamięć, przecież nie siedzę nad książką z notatnikiem, jak czytam pierwszy raz. Poza tym, żeby je znaleźć musiałbym drugi raz czytać książkę, bardzo dokładnie i powoli, bo bez tytułów rozdziałów szukać ich to nie lada wyczyn


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 cze 2017, 16:22 
Offline

Rejestracja: 27 cze 2014, 19:11
Posty: 60
Gdy zaczynałem czytać książkę obawiałem się, że będzie ona jedno liniowa. Taki sucharek na początek. Książka inna pozostałe polskie pozycje. Kilka refleksji:
1) Trochę zmarnowano potencjał Warszawy jako stolicy, jedynego poważnego miasta w kraju czy siedziby polityków i parlamentu. Brak mowy o władzy i domniemanych tajnych schronach itp.
2) Zastanawiam się czy polskie UM2033 musi stać pod znakiem zarzynania i niszczenia prawie całego stworzonego świata? W Krakowie - Król, we Wrocławiu - zniszczenie kompleksu Otchłani, w Warszawie - wymordowanie kilkunastu- kilkudziesięciu tysięcy ocalałych co powoduje niecałkowity upadek społeczności metra.
3) Ciekawe, że motyw kiboli i księży-pedofilii przewija się w polskim postapo. W UM2033: Achromatopsja i Otchłań i Bartka Biedrzyckiego Kompleks 7215. Niektórych na pewno gryzie, że po masakrze schedę społeczno-ekonomiczną przejęli Wietnamczycy. Może to jakiś spisek?
4) Czy tylko mnie się nasuwa, że polskie książki łączą się w jedną większą całość? Cyryl i Metody pieprzyli o nowej przyszłości (ktoś tu juz to zacytował), Źródło miało zbudować nową ludzkość, a we Wrocławiu niewolnicy mają budować Nową Polskę.
Wszystkie te elementy łączy armia. W Achromatopsji nie ma wprost napisane: za eksperymentami stoi wojsko. Trudno się jednak spodziewać, że ktoś inny mógł przeprowadzać badania. W Polsce nie ma tak silnych osób prywatnych czy korporacji mogących sobie pozwolić na coś takiego. Więc może to być jakiś pomysł, że ówcześnie rządzący Polską pomimo upadku świata ukrywają się ale ciągle pamiętają o niedobitkach i powrócą glorii chwały. A może dorabiam ideologię?
5) Jak do licha nazywał się główny bohater?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 05 cze 2017, 16:32 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 mar 2014, 19:01
Posty: 944
Ad 4)
Ostatnio myślałęm o tym samym, punkt w punkt, i nawet nasunął mi się pomysł na krótkie opowiadanie w uniwersum 2033.
Na zasadzie: główny bohater spotyka się z spadkobiercami służ specjalnych, które rządziły Polską przed wojna... a Ci w porównaniu do naszych rzeczywistych służbistów sprzedawczykami nie byli, i postanowili wykorzystać nadchodząca apokalipsę jako pretekst, do stworzenia silnej i potężnej Polski...
I ten moment, gdy zgorzkniały starzec wymienia niektóre pomysły...
-Naukowcy z okolic Warszawy mieli stworzyć nową generację człowieka przystosowanego do świata postapokaliptycznego, lokalni zarżnęli ten pomysł i 20 lat badań poszło na marne, musimy zaczynać od nowa.
-W Krakowie niedobitki 6 dywizji uratowały "Źródło" i mimo problemów po ~20 latach udało im się doprowadzić je do stanu poważnego użycia... wtem wojskowi dezerterzy z tej samej dywizji zniszczyli źródło, jedną z nielicznych szans Polski na zapanowanie nad mutantami i zdegenerowanymi jednostkami by móc się oprzeć przed potencjalnymi agresorami za granicy.
-Czekając na wyniki tych (i innych) projektów, śmietanka wojska polskiego rozwijała kompleks Riese pod nazwą "Nowa Polska"... lecz wtedy przyszedł Remere i wszystko stracone.
Jak dla mnie, fajny smaczek.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2017, 21:08 
Offline

Rejestracja: 20 gru 2014, 16:53
Posty: 186
Lokalizacja: warszawa
przeczytałem własnie drugi raz, z zamysłem przypomnienia sobie realiów przed napisaniem opowiadania dziejącego sie w warszawie, i zdałem sobie sprawę, jak bardzo autor ograniczył świat. Te historyczne wstawki pod koniec, nie dość ze uściślają jakie dokładnie akcja miała skutki w przyszłości, to razem z wydarzeniami opisanymi w ksiązce całkowicie prawie niszczy metro. Mam też małą rozkminę: że też coś takiego przeszło w projekcie, skoro książki mają opisywać rok 2033, najwyżej coś trochę później (jak "za horyzont", które swoją drogą też ma opis przyszłości, ale przynajmniej jako coś w rodzaju widzenia/spekulacji) i druga, bardziej związana z fabułą rzecz: nawet w tych "historycznych notkach" na samym końcu nie ma słowa wspomnianego co działo sie z dwoma stacjami: rondo ONZ i daszyńskiego, nigdzie nie znalazłem o nich słowa, tak jak o staji Pole mokotowskie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2017, 21:57 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 lip 2013, 19:25
Posty: 1912
Lokalizacja: Wrocław
Rondo ONZ i Daszyńskiego mogą zostać wykorzystane w ewentualnej kontynuacji (ale ona równie pewna, co czwarta książka Diakowa). Pole Mokotowskie zostało uznane za miejsce akcji opowiadania "Zagłada". Przy okazji - Dworzec Wileński również pojawia się w opowiadaniach. O ile Artur Chmielewski czegoś nie namiesza, bo oficjalne powieści są pierwsze w kanonie, tej wersji się trzymamy. Tu jest dokładne omówienie:

viewtopic.php?f=62&t=29627&p=85263#p85263


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2017, 22:05 
Offline

Rejestracja: 20 gru 2014, 16:53
Posty: 186
Lokalizacja: warszawa
widziałem, chodzi mi o to, ze w zakończeniu Achromatopsji jest wspomniane ze trzy stacje centralne zostały odcięte z północy i południa, a potem z zachodu zawalił sie tunel na pragę, a o dwóch wschodnich stacjach nic nie ma.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 paź 2017, 21:31 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 kwie 2014, 12:37
Posty: 194
Lokalizacja: Miasto nad Rawą i Kłodnicą
kirej, zawsze możesz umieścić akcje swojego opowiadania przed akcją Achromatopsji. Dokładna data akcji w książce nie była chyba wspomniana, więc mogła się ona dziać albo w okresie październik-grudzień albo styczeń - kwiecień na przykład ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 paź 2017, 21:52 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 mar 2014, 19:01
Posty: 944
canadian pisze:
kirej, zawsze możesz umieścić akcje swojego opowiadania przed akcją Achromatopsji. Dokładna data akcji w książce nie była chyba wspomniana, więc mogła się ona dziać albo w okresie październik-grudzień albo styczeń - kwiecień na przykład ;)

Achromatopsja to: listopad-grudzień.

Co do potencjalnej innej książki warszawskiej, zacytuje swój komentarz z FB:
Cytuj:
Można zawsze by wykorzystać zachodnią linię i trochę dorobić tam niedokończonych stacji. Zgrabny pisarz i z niczego by napisał dobrą książkę, a w Warszawie dałoby się spokojnie coś wcisnąć. No i sam Chmielewski ma pomysł na kontynuację, więc to już swoją drogą.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 paź 2017, 13:17 
Offline

Rejestracja: 20 gru 2014, 16:53
Posty: 186
Lokalizacja: warszawa
Na pomysł? Gdzie o tym mowił? Link? Bardzo ciekawe


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 paź 2017, 15:14 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 kwie 2014, 12:37
Posty: 194
Lokalizacja: Miasto nad Rawą i Kłodnicą
Na konwencie wspominał i na pytanie od Rosjan mi w wiadomości prywatnej również odpowiedział potem Leonid to przetłumaczył i opublikował w wątku dialogu na VK: https://vk.com/topic-12698764_35442615
Akcja ma się dziać poza Warszawą z tego co wiem.
Trzeba pamiętać, że w książce nie było wspomniane co się stało ze wszystkimi stacjami na północy, wiemy z mapy, że nad częścią sprawują kontrole Kibice, a nad drugą Nowy Watykan i że na mapie są oznaczone jako opuszczone, ale jak dobrze wiem z moskiewskiego przykładu, mapy można ignorować, a ta kontrola nie musi być bardzo silna. Nazwa Koalicja Radom, również sugeruje, że składa się ona z dość niezależnych składowych, więc jak nie piszesz książki political fiction to wbrew pozorom ten świat ma mnóstwo jeszcze wolnej przestrzeni.
Co do "Dwóch Rond" to była pewna sugestia, że te stacje są pod opieką Wietnamczyków, i że stamtąd biorą jedzenie, którym (chyba) handlują, a które przynajmniej wyżywia ich wielką populacje na Świętokrzyskiej. Może tam się kryje wspólnota pozostałych ocalonych imigrantów Rosjan, Ukraińców, Gruzinów itp.?
Dodaj do tego fakt, że książka, jak mówił Antura, dzieje się listopad-grudzień.
Dobry pisarz może całkiem dużo napisać jeszcze o Warszawie i to bez używania niewybudowanych (do dziś) stacji na wschodzie i zachodzie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 paź 2017, 17:03 
Offline
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 mar 2014, 19:01
Posty: 944
kirej pisze:
Na pomysł? Gdzie o tym mowił? Link? Bardzo ciekawe

To wszystko idzie wewnętrzną korespondencją od największych diehard fanów Metro. Tutaj Artur coś wspomni na żywo, tutaj coś rzuci Leonidowi, a on nam to skompresuje, a to pytając na prywacie o rzecz X inna rzecz Y wychodzi z kontekstu. Grosz do grosza.

Np. o potencjalnych następnych książkach Majki - to wiadomo tyle, że aż za dużo. 3 luźne ale dość konkretne pomysły już słyszeliśmy przykładowo. Ale jeżeli to się stanie - to nieprędko. I pewnie tak samo z Chmielewskim.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 paź 2017, 21:09 
Offline

Rejestracja: 20 gru 2014, 16:53
Posty: 186
Lokalizacja: warszawa
Wspaniała sprawa że ktoś to tak wynajduje, ja mam wrażenie że jestem na bierząco a tu sie objawiają zupełnie nowe informacje o których nie miałem okazji słyszeć. dzięki :) a co do rond, to mam na myśli ze są one pominięte nawet w samej końcówce ksiązki, gdzie mowa o trzech stacjach centralnych(liczyłem ze to dwie świętokrzyskie plus ratusz), ale możliwe ze jako wietnamczyk mówi własnie o dwóch rondach i skrzyżowaniu.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  



Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
CoDFaction.com Style by Daniel St. Jules of David Bowie MP3