Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 

Wymierający gatunek - dobry człowiek.

Post: 11 maja 2013, 12:57 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 kwie 2013, 10:56
Posty: 37
Lokalizacja: Lublin
Ktoś kto ma odwagę być dobrym człowiekiem zostaje uznany za dziwaka, bo przecież nie opłaca się być dobrym.
Czytamy o świecie metra i widzimy,że świat się zmienił, że ludzie zabijają się myślą tylko o sobie i ślepo podążają za cudzymi ideami.
Czy aby na pewno?
Wojny, śmierć, głód biorą się z ludzkiej znieczulicy z chęci posiadania więcej niż inni, bycia "lepszym".
Ludzie wmawiają sobie, że pomoc innym powinna przynosić korzyści (najlepiej materialne).
Brak szacunku do ludzi nie tylko starszych czy kobiet ogólnie do ludzi.
Dzieciaki nabijają się z kolegi który się zsika w gacie, ale żaden z nich nie podejdzie do niego, żeby podać mu rękę i pomóc.
Dlatego, że boją się pomagać innym.
W jednym z moich ulubionych filmów pewien pastor/ksiądz powiedział
"Jest jeden rodzaj zła którego powinniśmy bać się najbardziej. Obojętność ludzi dobrych!"
Moi znajomi śmieją się ze mnie bo przestałem dbać co o mnie myślą. Jestem sam bo nikt inny nie odważył się oddzielić od "ludzi".
Powiedzcie, że myślicie podobnie. Chcę wierzyć, że jeszcze nie wyginęliśmy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 maja 2013, 13:30 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 maja 2011, 19:26
Posty: 2199
Lokalizacja: Pyrogród
Problem cywilizacji zachodniej (czy może raczej cywilizacji światowej?) tkwi w tym, że nie potrafimy wyrwać się przed szereg.
Im nas więcej tym trudniej samemu coś zainicjować. Pamiętam, że czytałem kiedyś o bardzo ciekawy "eksperymencie" społecznym.
Kobieta położyła się na chodniku raz w centrum miasta, a raz gdzieś na jego obrzeżach. Miała tak leżeć przez jakiś czas (nie pamiętam dokładnie przez ile, przyjmijmy, że przez godzinę). W tym czasie sprawdzono ile osób zatrzyma się i sprawdzi, co się stało.
Okazało się, że na mniej przecież zaludnionych przedmieściach więcej ludzi próbowało udzielić kobiecie pomocy.

A co do samego dbania o siebie i nie patrzenia na innych. Myślę, że jest to reakcja jak najbardziej "ludzka". Bo ludzie (w większości) nie są tak naprawdę dobrzy. Ludzkość jest zła, więc i ludzie tacy są. Jesteśmy (jako ludzkość) egoistami. Dbamy o dobro własne i (choć nie zawsze) najbliższych.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 08 maja 2016, 6:49 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 maja 2016, 21:18
Posty: 22
Lokalizacja: Warszawiak w Anglii
W regulaminie raczej nie ma nic o wskrzeszaniu starych tematów, zresztą sądząc po braku aktywności na tym forum chyba warto próbować nawet w taki sposób polepszyć sytuację, więc się wypowiem:

Też chciałbym żyć w społeczeństwie, gdzie ludzie dbają o zdrowie i samopoczucie wszystkich wokoło siebie. Gdzie człowiek nie przejdzie obojętnie obok kogoś innego w potrzebie. Niestety żyjemy w świecie podzielonym na państwa z granicami, które nieustannie powodują spory – gdzie wszystko kręci się wokół pieniądza i zysk ma większe znaczenie niż potrzeby ludzi. W świecie, który zrodził krwawe imperia, Hitlera, Stalina a dziś np. Państwo Islamskie. Cóż, taki świat w końcu zmieni nawet najbardziej oddanego idealistę w cynicznego realistę.

Jednak nie uważam tego za coś naturalnego (wynosi się to prawie wyłącznie z tego, jak funkcjonują ludzkie społeczeństwa a nie nasza biologiczna natura) i przez to zupełnie przegranego. Gdy w życiu trafisz na sytuację, w której będziesz musiał zdradzić własne ideały ze względu na okoliczności, w jakich się znajdujesz (a prędzej czy później to się zdarzy), nie daj takim przeżyciom dyktować resztę swojego życia. Jasne, trzeba wyciągnąć z tego wnioski i ocenić, czy wszystkie ideały, do których się odwołujesz są w ogóle stosowne i wartościowe – niektóre mogą okazać się zbędne albo mogą wymagać przemiany (na tym polega progres społeczny) – ale nie daj się zmienić w człowieka, który jest wiecznie sceptyczny i uważa, że nie powinno się w nic angażować.

Fakt, że w teraźniejszej Polsce jest obsesja na punkcie „przedsiębiorczości”, zakładania własnego biznesu i dążenia do finansowego sukcesu nawet, jeśli zostanie on zdobyty kosztem innych. Twoje podejście do życia przypomina raczej tradycyjnie lewicowe idee (nie stalinizm lub takiego typu zwyrodniałe pomysły, ale dziewiętnastowieczny socjalizm, później lewica wolnościowa, itd.), więc jest to przeciwne skrajnie prawicowym poglądom, które są dziś popularne wśród wielu Polaków i możesz się spodziewać, że niektórzy ludzie będą do Ciebie podchodzili z niechęcią lub gorzej.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 08 maja 2016, 13:05 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2015, 22:13
Posty: 448
Lokalizacja: Warszawa / Sulejówek
Auric pisze:
z ludzkiej znieczulicy z chęci posiadania więcej niż inni, bycia "lepszym".
Ludzie wmawiają sobie, że pomoc innym powinna przynosić korzyści (najlepiej materialne).
Brak szacunku do ludzi nie tylko starszych czy kobiet ogólnie do ludzi.

Myślę, że problem tkwi w tym, że obecny świat rozwija w społeczeństwach egoizm i egocentryzm - każą patrzeć na samego siebie, coś w stylu... "Ty jesteś najważniejszy, tobie się wszystko należy" itp. Jednocześnie człowiekowi się wpycha i wmawia, że musi żyć w dostatku - aby niczego nie brakowało, a zarazem wszystko było na zaraz.
Polecam zapoznać się z eksperymentem Calouhna - chyba wyczerpuje temat: http://ciekawe.org/2015/01/24/dokad-zmi ... -calhouna/
Auric pisze:
W jednym z moich ulubionych filmów pewien pastor/ksiądz powiedział
"Jest jeden rodzaj zła którego powinniśmy bać się najbardziej. Obojętność ludzi dobrych!"

Tak, to prawda. Obojętność ludzi dobrych sprawia, ze nie tylko są postrzegani inaczej niż by chcieli, ale jest to też z dużą korzyścią dla tych złych.
Auric pisze:
Moi znajomi śmieją się ze mnie bo przestałem dbać co o mnie myślą. Jestem sam bo nikt inny nie odważył się oddzielić od "ludzi".
Powiedzcie, że myślicie podobnie. Chcę wierzyć, że jeszcze nie wyginęliśmy.

Z mojej perspektywy zrobiłeś dobrze, bo zostałeś takim jakim sam chciałeś, a nie takim jak inni by chcieli ;)

DonDomino pisze:
Problem cywilizacji zachodniej (czy może raczej cywilizacji światowej?) tkwi w tym, że nie potrafimy wyrwać się przed szereg. Im nas więcej tym trudniej samemu coś zainicjować. Pamiętam, że czytałem kiedyś o bardzo ciekawy "eksperymencie" społecznym. Kobieta położyła się na chodniku raz w centrum miasta, a raz gdzieś na jego obrzeżach. Miała tak leżeć przez jakiś czas (nie pamiętam dokładnie przez ile, przyjmijmy, że przez godzinę). W tym czasie sprawdzono ile osób zatrzyma się i sprawdzi, co się stało. Okazało się, że na mniej przecież zaludnionych przedmieściach więcej ludzi próbowało udzielić kobiecie pomocy.

Myślę, że w dużej mierze procesowi "egoizacji" i "egocentryzacji" służy "konsumentyzacja" społeczeństwa. Zauważ, że największe społeczności konsumenckie to właśnie miasta :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 08 maja 2016, 14:18 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 maja 2011, 19:26
Posty: 2199
Lokalizacja: Pyrogród
JozefSwistak pisze:
Myślę, że w dużej mierze procesowi "egoizacji" i "egocentryzacji" służy "konsumentyzacja" społeczeństwa. Zauważ, że największe społeczności konsumenckie to właśnie miasta :)


Myślę, że w w przykładzie, który podałem nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Ludzie z centrum i obrzeży miasta żyją tak naprawdę w jednym społeczeństwie, bardzo prawdopodobne że większość z nich pracuje/odpoczywa w centrum, a mieszka na obrzeżach. Chodzi raczej o psychologię tłumu, rozchodzenie się odpowiedzialności wraz ze zwiększaniem się grupy. Po pierwsze - im większa grupa, tym łatwiej o podświadome myślenie, że "ktoś" coś zrobi. Po drugie - przyjęcie zachowania grupy. Wszyscy idą, wszyscy ignorują, więc ja - podświadomie, robię to samo.

To co napiszę zaraz może się nieco wykluczać z tym, co napisałem w tym temacie wcześniej (3 lata wcześniej :P), ale liczę na waszą wyrozumiałość ;P (weryfikacja swoich poglądów pod wpływem argumentów innych, a także własnych doświadczeń nie jest przecież niczym złym?).
Po pierwsze - nie jestem wstanie dokonać jednoznacznego podziału na dobro i zło. Na ludzi złych i dobrych (po za ekstremalnymi przypadkami, ale nie takie zamierzam omawiać). Każdy z nas zrobi w życiu wiele "złych" rzeczy. Ile razy kogoś okłamiemy, zranimy, obrazimy? Ile razy pod wpływem emocji powiem coś, by "dopieprzyć" drugiej stronie? (nawet gdy wiemy, że nie jest to prawdą). Nie jestem osobą religijną, ale ciśnie się tu na usta "Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem". Zanim łatwo oburzycie się na to "złe i strasznie nieczułe" społeczeństwo zadajcie sobie pytanie - ile razy tak sami się tak zachowaliście? Ile razy, przechodząc centrum miasta, minęliście bezdomnego, chorego, od razu uznając go za "menela"? Ile razy waszym celem było uzbieranie pieniędzy na nową książkę, grę, telefon, samochód? Łatwo powiedzieć, że "społeczeństwo" to materialiści samemu zapominając, że jest się jego częścią. Przecież piszemy przez internet, używamy do tego telefonów, tabletów i komputerów - rzeczy materialnych, a czy bylibyśmy w stanie poświęcić je by pomóc anonimowej osobie z ulicy? Nie chcę odpowiadać za większość, ale ja - nie. Nie wstanę teraz i nie pójdę sprzedać laptopa, by oddać pieniądze bezdomnemu, czy jakiejś fundacji. Czy to jest złe? Czy w takim wypadku stawiam rzecz materialną nad dobro, być może - w ogóle przeżycie - innych? Czy dlatego, że tego nie robię jestem złym człowiekiem? Wiem, że to ekstremalny przykład, oczywista hiperbola. Pamiętajcie jednak, że nie da się pomóc wszystkim i nie jest to jednoznacznie "złe"...
Świat w którym każdy pomaga każdemu, wszyscy żyją na tym samym poziomie, wszyscy są równi to czysta (socjalistyczna) utopia. Nie ma i nie będzie takiego świata. To właśnie z tej idei, a nie dążenia do pieniądza, zrodził się zbrodniczy ustrój komunistyczny w którym dobro ogółu stawiano nad dobrem jednostki. Oczywistym jest, że ludzie naturalnie dążą do polepszenia swojego stanu życia. Problem pojawia się, moim zdaniem, gdy staje się to celem samym w sobie, kiedy gonimy króliczka nie po to żeby go złapać, ale po to żeby gonić. Kiedy goniąc "króliczka" depczemy po głowach innych. Gdy nigdy nie jest nam dobrze, bo zawsze myślimy tylko o tym, by kupić kolejnego Iphona, czy Samsunga, nowy samochód albo komputer. Nie cieszymy się z tego co mamy, bo zamiast cieszyć się z nowego telefonu myślimy już o tym, by kupić następny. Nie zadowala nas samochód, bo przecież ktoś ma lepszy. To jest moim zdaniem materializm. Każda skrajność jest zła.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 08 maja 2016, 23:37 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 maja 2016, 21:18
Posty: 22
Lokalizacja: Warszawiak w Anglii
DonDomino pisze:
Myślę, że w w przykładzie, który podałem nie ma (...) Wszyscy idą, wszyscy ignorują, więc ja - podświadomie, robię to samo.
Bardzo dobrze to ująłeś. Część problemu tkwi właśnie w tej „miejskiej” mentalności, którą opisałeś (nie żeby jakoś idealizować i romantyzować wieś – ona też ma wiele problemów, tylko że innych).

DonDomino pisze:
To co napiszę zaraz może się nieco wykluczać z tym, co napisałem w tym temacie wcześniej (3 lata wcześniej :P), ale liczę na waszą wyrozumiałość (...) Wiem, że to ekstremalny przykład, oczywista hiperbola. Pamiętajcie jednak, że nie da się pomóc wszystkim i nie jest to jednoznacznie "złe"...
Z tym też się zgadzam. Jak już tutaj napisałem w swoim poprzednim poście: w życiu każdemu kiedyś zdarza się sytuacja, w której muszą zdradzić swoje poglądy.

Myśląc o niedawnych przykładach z własnego życia przypomina mi się nieprzyjemna sytuacja, która wydarzyła się niecały rok temu. Siedziałem na ławce w mieście i jadłem kanapkę w środku dnia, gdy nagle dwaj napakowani faceci (jeden pod wpływem czegoś – obaj wyglądali lekko dziwnie) zaczęli zaczepiać bezdomnego, który siedział na ziemi niedaleko ode mnie, wyśmiewać się z niego, po jakimś czasie zaczynali się zachowywać agresywnie wobec niego.

Podszedłem do nich i spróbowałem ich przekonać, żeby dali mu spokój. Im oczywiście zaczął buzować testosteron, więc ten większy i bardziej wkurwiony przybliża się mi do twarzy i mówi (po angielsku): „Masz pięć sekund na spierdolenie stąd, inaczej odgryzę ci nos”. Prawie nikt w okolicy nie zwracał uwagi na to, co się dzieje. Po jeszcze jednej próbie przekonania gościa, żeby się opanował... odszedłem. Wiedziałem, że nie mam szans w walce z dwoma silniejszymi ode mnie bykami, więc zdecydowałem, że wolę zachować nos i oszczędzić sobie wizytę w areszcie/szpitalu. Postawiłem swoje bezpieczeństwo nad pomocą komuś w potrzebie. Chociaż, że starałem się wyglądać na spokojnego, byłem w tamtym momencie strasznie wściekły. Czułem się tak, jakbym stchórzył, zrobił coś nieprawidłowego, w dodatku zostałem upokorzony. Takie sytuacje, dużo bardziej lub mniej ekstremalne, zdarzają się ludziom nieraz w życiu. Czy ze względu na to, że wtedy odszedłem jestem „złym” człowiekiem?

(Dla zainteresowanych: gdy przechodziłem tamtędy później tego dnia, zobaczyłem że na szczęście zostali oni zgarnięci przez policję a bezdomny pozostał cały i zdrowy, tylko trochę przestraszony).

DonDomino pisze:
Świat w którym każdy pomaga każdemu, wszyscy żyją na tym samym poziomie, wszyscy są równi to czysta (socjalistyczna) utopia (...) To jest moim zdaniem materializm. Każda skrajność jest zła.
Cel socjalizmu nie polega na tym, że wszyscy są równi tylko, że wszyscy mają tyle ile im potrzeba. I kto wie czy taki świat nigdy nie będzie istniał... 200 lat temu ludzie nawet nie wyobraziliby sobie, jak wygląda nasza planeta dzisiaj. Byłoby to dla nich coś zupełnie nierealnego, całkowita utopia (lub dystopia w zależności od poglądów tej osoby). Jasne, wiele teorii naukowych i społecznych się sprawdziło, ale wydarzyła się także masa innych rzeczy, których nikt się nie spodziewał.

Gdy mówisz o ustroju „komunistycznym” domyślam się, że chodzi Ci o ZSRR i blok wschodni za Stalina itd.? Warto pamiętać, że to jednak nie zrodziło się z idei socjalistycznych – wręcz przeciwnie, raczej ze zdrady socjalistycznych wartości. Już w roku 1921 wielu ludzi, którzy 4 lata wstecz brali udział w rewolucji październikowej zostało wymordowanych. System, który dziś nazywamy komunizmem stopniowo przestawał być komunistyczny od wczesnych lat 1920 aż do momentu, gdzie wcześni komuniści byli masowo mordowani w latach 1930-1950 (wtedy już zupełnie się zdegenerował a potem przekształcił w coś pomiędzy kapitalizmem państwowym a cholera wie czym).

Jeżeli chodzi o stawianie dobra ogółu nad dobrem jednostki – zgadzam się całkowicie, że może to prowadzić to zbrodniczych akcji. Prawdziwy socjalizm/komunizm, o którym myśleli Marks, Waryński, Luksemburg, itd. nie mógłby istnieć bez wolności jednostki i zadbania o jej potrzeby. Róża Luksemburg napisała po rewolucji w Rosji: „Socjalizm ze względu na samą swoją naturę nie może zostać nikomu narzucony, wprowadzony rozkazem (...) bez nieograniczonej wolności prasy i zrzeszania się, bez swobody wymiany poglądów zamiera życie w każdej publicznej instytucji, a aktywna pozostaje jedynie biurokracja [co zresztą stało się w ZSRR, PRLu i innych demoludach].”

Z resztą twojego postu, o gubieniu się w konsumerskim szale, zgadzam się.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  



Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
CoDFaction.com Style by Daniel St. Jules of David Bowie MP3