Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 109 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5

Rozmowy polsko-rosyjskie

Post: 14 paź 2017, 15:20 
Offline
Projekty
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 maja 2017, 9:32
Posty: 51
legionOtwock: Czy "Czterej pancerni i pies" faktycznie byli bardzo popularni u was w czasach ZSRR i jak obecnie jest odbierany ten serial w Rosji?

Ilja Odin-Takoj:
Urodziłem się w połowie lat osiemdziesiątych i doskonale pamiętam, jak w dzieciństwie z przyjemnością całą rodziną oglądaliśmy serial za każdym razem, kiedy puszczano go w telewizji. Obecnie ten serial zwyczajnie się zestarzał. Ludzie, którzy w swoim czasie zastali "Czterech pancernych i psa", naturalnie ciepło wspominają serial, za każdym razem, gdy o nim pomyślą. Natomiast te pokolenia, którym nie przyszło się z nim wychowywać, prawie w ogóle o nim nic nie wiedzą i nawet nie mają ochoty oglądać go, ze względu na jego wiekowość.

Władimir Szczerbakow:
Był popularny, jeśli wierzyć opowieściom rodziców i babci. Ale wtedy był to przecież jeden z nielicznych zagranicznych seriali, które pokazywano w sowieckiej telewizji. Obecnie w Rosji rzadko się o nim wspomina, ale czasem puszczają go w naszym telewizorze.

Nik Sokołow:
Odpowiedź: z tego, co wiem, tak. I chociaż urodziłem się pod koniec zeszłego tysiąclecia, często oglądałem serial "Czterej pancerni i pies", który emitowany jest do tej pory, o czym mówi jego niemalejąca popularność.

Gregory Vartanyan (jeden z administratorów grupy w serwisie VK):
Wielka wojna ojczyźniana jest bolesnym tematem dla każdego Rosjanina. Dzień zwycięstwa świętujemy "ze łzami w oczach".
Serial "Czterej pancerni..." lubimy oglądać po dziś dzień.


Dmitrij Kobiec:
Słyszałem, ale nie widziałem. Pewnie ostatnio popularność spadła. Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie :)

Olga Szwecowa:
Tak, to był naprawdę popularny serial i jeśli obecne pokolenie nie zna go, sugerowałabym poszukanie go w Internecie, jeśli nie jest już emitowany w telewizji. Opowieści o przyjaciołach, przygodach i uroczych, inteligentnych owczarkach nigdy się nie starzeją. A już szczególnie serial jest nie mniej interesujący, niż nasze współczesne rosyjskie Muchtar czy Pies.

Irina Baranowa:
Z zaparciem oglądaliśmy ten serial, jedno z najwyraźniejszych wspomnień z dzieciństwa. Ale teraz nie pokazują go, dlatego nie mogę odpowiedzieć na drugą część pytania.

Iwan Wasiljew:
Swego czasu był hitem, rodzice często go oglądają. Dzisiaj również nie zapomina się o nim, toż to najprawdziwszy klasyk.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 16 paź 2017, 17:05 
Offline
Projekty
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 maja 2017, 9:32
Posty: 51
Leo0502: Czy w Rosji wiele osób tęskni za ZSRR lub uważa, że wtedy było lepiej. Z czego to wynika? Dlaczego tylu ludzi tęskni za komunizmem, który z wielką radością był odrzucany w Europie Środkowej? Czy jest to konkretna grupa wiekowa, społeczna?

Ilja Jewsiejew:
Szczerze mówiąc, spośród młodzieży nie znam nikogo, kto tęskniłby za komunizmem. Jeśli rzeczywiście ktoś za nim tęskni, są to dziadkowie i babcie po sześćdziesiątce. Przeżyli w tamtej epoce znaczną część swojego życia. W porównaniu z radzieckim życiem współczesna Rosja w pewnych względach przegrywa. Dlatego oni raczej tęsknią za pewnymi konkretnymi momentami, a nie za całym Związkiem Radzieckim. Nasze matki i ojcowie, którzy w większości przeżyli zmierzch ZSRR, praktycznie nie tęsknią za tamtymi czasami. Jak w każdym ustroju politycznym, socjalizm miał swoje plusy i minusy. Niektóre plusy są naprawdę znamienne. Dlatego jestem zaskoczony, że w Polsce krążą plotki, o licznych osobach tęskniących za ZSRR.

Ilja Odin-Takoj:
Nie sądzę, aby "wielu" tęskniło za ZSRR. Wydaje mi się, że jest to błędne przekonanie.
Po pierwsze, realnie tęsknić mogą jedynie ci ludzie, którzy żyli w ZSRR w wieku świadomości i mogą porównywać, jak było wtedy i jak jest teraz. A więc powinno to być pokolenie urodzone nie dalej, niż w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych, to znaczy ludzie, którzy obecnie mają 45 lat i więcej
Po drugie, niewielu osobom z tej kategorii brakuje ZSRR
Po trzecie, wydaje mi się, że nie tyle tęsknią, a odczuwają nostalgię wywołaną jakimiś wspomnieniami z dzieciństwa, młodości. Na przykład ja urodziłem się w połowie lat osiemdziesiątych i moje dzieciństwo, szkolne lata przypadały na lata dziewięćdziesiąte. Z nostalgią wspominam wiele momentów z tamtych lat, ale nie mogę powiedzieć, żeby brakowało mi lat dziewięćdziesiątych. Tym bardziej, że ze względu na mój wiek nie potrafiłem zrozumieć problemów kraju i dorosłego życia tamtych lat

Władimir Szczerbakow:
Dobre pytanie. Prawdopodobnie dlatego, że ci, którzy obecnie tęsknią, urodzili się w komunizmie, który obejmował znaczny okres ich życia. A z drugiej strony, każdy okres historyczny ma w sobie coś dobrego i coś złego.

Gregory Vartanyan:
To zależy, co nazywać "tęsknotą". Mamy taki mem - "kiedyś było lepiej". Jak dobrze by nam nie było, "kiedyś było lepiej".
Za ZSRR tęsknią obecnie jedynie nasze babcie i nasi dziadkowie. A za czym jeszcze mają tęsknić? Za dawnymi czasami czy za swoją minioną młodością?

Nik Sokołow:
Odpowiedź: generalnie to ludzie ze starszego pokolenia, dla którego w czasach ZSRR wszystko było lepsze: praca dobra, grunt, żeby nie widzieć o tamtym drugim życiu, które pod wieloma aspektami było lepsze. Najwyraźniej to wszystko z powodu "żelaznej kurtyny", przez którą ci ludzie wciąż sympatyzują z ZSRR. Według mnie do tego odnosi się powieść "Metro 2035", w której ludzi niczego, poza swoim metrem, nie chcą widzieć.

Dmitrij Kobiec:
Dawniej było zaufanie. Być może to jest główna przyczyna. Obecnie go nie ma. Nie jest faktem, że zda się egzamin lub dostanie pracę. W ZSRR było i to i to. W dodatku edukacja była darmowa, a praca stabilna i opłacalna. A na wakacjach można było bez trudu zubożeć :)

Stanisław Bogomołow (współautor "Skrzyżowania losów" oraz autor nadchodzącego "Węzła gordyjskiego"; jest również historykiem):
Po pierwsze (i przede wszystkim), tęsknią za ludźmi. Początkowo stosunki nie były oparte na pieniądzach i wymianie towarów, a ludzie w ogóle się nimi nie przejmowali. Każdej osobie starano się zapewnić przynajmniej minimalne wykształcenie, jakieś zakwaterowanie i jakąś pracę (w zawodie). Plus przyjaźń narodów (choćby istniała jedynie na papierze) i prawdziwe propagowanie wielkich idei. Uczonym dawano możliwość przeniesienia swoich marzeń do rzeczywistości, co spowodowało olbrzymi krok naprzód w kraju na wszystkich płaszczyznach (jak u nas mawiano, od pługu po kosmos). Ponadto naprawdę tani czynsz za mieszkanie komunalne i możliwość zwyczajnego życia w centrum każdego obwodu i regionu, aby odnieść sukces (używając ówczesnego języka). Oczywiście były też wady i było ich pełno (inaczej ZSRR nie upadłoby), ale wielu ludzi pamięta jedynie pozytywy marzą o ich powrocie. Przy tym po krótkiej rozmowie z takimi ludźmi szybko okazuje się, że chcą nie tyle powrotu Związku Radzieckiego, a swoistej hybrydy współczesności i przeszłości. Żeby mieszkania i ceny były sowieckie, a wypłaty i stosunki ludzi - współczesne. To, że niektóre te idee wykluczają się wzajemnie, ludziom nie przeszkadza. Jeśli chodzi o przedziały wiekowe - fanami Związku Radzieckiego mogą być zarówno emeryci (jest ich wielu), jak i ludzie w średnim wieku, zupełnie młodzi (znam takich). Osobną kategorię stanowią miłośnicy Związku Radzieckiego za czasów Stalina - czczą Iosifa Wissarionowicza jak wielkiego wodza, błogosławią swoich i skręcają karki każdemu przeciwnikowi. Wielu z nich nie przyjmuje krytyki odnośnie ich i gotowi są rzucić się i rozerwać na strzępy, twierdząc, że właśnie takie państwo powinno wrócić, aby wszyscy drżeli. Nie podzielam ich zdania, chociaż dosyć ciepło odnoszę się do Stalina. To była siła, którą respektowali wszyscy... Ale to już jest przeszłość i nie uda się przywrócić tego, co było. Dlatego, według mnie - najlepiej iść dalej, starając się pożyczyć od Związku Radzieckiego jak najwięcej pozytywów.

Olga Szwecowa:

Jak można tęsknić za komunizmem, skoro jego nigdzie i nigdy nie było? Socjalistyczny ustrój społeczny był, ale komunizm jest tym ideałem, którego osiągnięcie jest raczej niemożliwe. Gospodarka planowana była efektywna przez długi czas, aż nie nadszedł kryzys w latach osiemdziesiątych. Ale przed tym kryzysem mieliśmy bezpłatną edukację na naprawdę wysokim poziomie, służbę zdrowia, brak bezrobocia, niemal zerową inflację, kraj potrafił zapewnić sobie wszystkie towary, nie tylko gaz, ropę naftową i drewno, w czym obecnie dominuje na rynku światowym. Przemysł zbrojeniowy również szybko wyszedł z kryzysu i Rosja z powodzeniem eksportuje broń. Ale przy tym nawet spinacze biurowe importujemy z Chin... Czy to dobrze? Nie.
Ten brak samowystarczalności, zależność od cen ropy, kursy walut nie dają ludziom takiej pewności, jaka była w ZSRR, kiedy naprawdę zagwarantowane było prawo do pracy, człowiek nie zastanawiał się, że mógłby stracić pracę, że zabraknie mu pieniędzy, żeby edukować swoje dzieci, że o operację lub lekarstwa będzie musiał prosić jakąś organizację charytatywną lub żebrać, bo ubezpieczenie zdrowotne obejmuje wyłącznie leczenie grypy. I jeszcze za częste zwolnienia lekarskie można zostać wyrzuconym - w ZSRR było to niemożliwe. Nie odbierano pracy kobietom w ciąży i nie zwalniano starszych osób przed emeryturą, żeby nie męczyć się z formalnościami. W ZSRR można było spokojnie przeżyć z pensji, a emeryci nie musieli żebrać. Można było zaoszczędzić na starość. Oszczędzano na zakup daczy. Nie brano kredytów! Nie było inflacji, stabilność pozwalała rozplanować wydatki na dziesięć lat do przodu. Nigdy nie bał się, że jego rodzina zostanie eksmitowana z mieszkania, na które wzięto hipotekę, nie zastanawiano się, jak wykształcić dzieci i gdzie będę uczyć się później - w instytucjach istniał system podziału. Tak, nie dawano dobrych zawodów młodym specjalistom. I nie daje się ich dzisiaj. Żyto niebogato, ale i niewielu mogło się pochwalić bogactwem, ambicję uważano za negatywną cechę charakteru, chociaż dzisiaj ciężko w to uwierzyć.
Ale generalnie żyło się tak, jak obecnie: chciano dobrych warunków, wychować dzieci i chciano dobrej przyszłości dla nich. A dzieci otrzymały lata dziewięćdziesiąte... I one tego "komunizmu" już nie zobaczą.


Irina Baranowa:
Odnośnie wieku i grupy społecznej - pytanie należy kierować do socjologów. Mogę odpowiedzieć w swoim imieniu, przedstawić swoje przemyślenia. Po pierwsze: nie wszyscy tęsknią za komunizmem. Nie powinno się mieszać tęsknoty za ZSRR z tęsknotą za ideologią. Z biegiem lat zapomina się o wszystkim złym, co tam było, natomiast dobrze rzeczy stają się wyraźniejsze. A dobrego było dużo. Ludziom brakuje świata, socjalnego zabezpieczenia, pewności następnego dnia. I komunizm nie ma z tym nic wspólnego.

Iwan Wasiljew:
Ludzi jest wielu, a opinii jeszcze więcej. Komuś dobrze żyło się w tamtych czasach i komuś nie. Wielu dostało pracę i mieszkanie, a niektórzy nie chcieli niczego robić i znaleźli się pod opieką rządu.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 18 paź 2017, 10:57 
Offline
Projekty
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 maja 2017, 9:32
Posty: 51
Aleksander Janus: Pytanie: czy któryś z rosyjskich autorów planuje osadzić miejsce akcji poza granicami swojego kraju? Akcja większości powieści, które przeczytałem, miała miejsce w Rosji, co akurat mnie nie dziwi, w Polsce i jedna we Włoszech. Czy ktoś kiedyś myślał o Australii, Kanadzie, Japonii et cetera?

Ilja Jewsiejew:
Niektórzy rosyjscy pisarze serii bardzo chętnie napisaliby powieść o zagranicy. Dmitrij Manasypow z przyjemnością napisałby o Ameryce. Ale istnieje pewna zasada: pisać tylko o miejscach, które dobrze się zna, w których się mieszka. Dlatego pisanie o innych krajach pozostawiono pisarzom, którzy w nich mieszkają (przykładowo McMaster pisał o Anglii, Avoledo o Włoszech, Szmidt o Polsce). Rzadkim wyjątkiem od tej reguły zdaje się być Igor Wardunas, który w swojej trylogii posłał swoich bohaterów do Afryki, Antarktydy, Ameryki i wiele innych miejsc.

Władimir Szczerbakow:
O ile pamiętam pozycję Dmitrija Głuchowskiego, o zagranicy powinni pisać ludzie, którzy tam mieszkają. W ogóle powieści serii już dawno opuściły granice Rosji - "Wojna kretów" Aleksandra Szakiłowa - Kijów (Ukraina); "Oślepiająca pustka" Walentina Leżendy i Andrieja Czerniecowa - Charków (Ukraina); "MUOS" Zachara Pietrowa - Mińsk (Białoruś); w książkach trylogii "Krym. Ostatnia nadzieja" figurują Ukraina i Białoruś; w trylogii Igora Wardunasa "Odyseja atlantycka" akcja rozgrywa się, między innymi, w Danii i na Wyspach Owczych; w powieści "Wyborg" wspomniana jest Finlandia...

Nik Sokołow:
Odpowiedź: pierwszym rosyjskim pisarzem Uniwersum, który napisał powieść nie o swoim kraju, był Wardunas, który wspomniał i o Australijczykach, i o Polakach. W jego trylogii pojawia się Afryka i Chile. Drugi autor, Awerin, pisał o Krymie, który w tamtej chwili należał do Ukrainy. O fińskich osadach pisał Pyłajew w "Wyborgu". Więcej o powieściach innych autorów o zagranicy nie słyszałem.

Irina Baranowa:
Żeby pisać, należy znać realia. Z pewnością dla osoby nie znającej mentalności Japończyka niemożliwe będzie napisanie dobrze o Japonii.

Siergiej Moskwin (autor "Zobaczyć słońce", "Za progiem raju", "Głodu" i najnowszej "Pytii"):
Mam małą sztukę, napisaną specjalnie dla naszego Metro-Radio Universum, której akcja nie rozgrywa się ani w metrze, ani nawet w mieście, a w opuszczonej kopalni rudy na kontynencie afrykańskim. Może jeśli redaktorzy serii nie będą mieli nic przeciwko, przerodzi się kiedyś w pełnowymiarową powieść.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 paź 2017, 16:26 
Offline
Projekty
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 maja 2017, 9:32
Posty: 51
napalony666: Większość książek skupia się na długich wędrówkach, czy to tych po powierzchni, czy to przez szeregi podziemnych tuneli, a sam bohater zwykle ma jakąś misję, cel, który zmusza go do pokonywania kolejnych kilometrów itp. Czy istnieje jednak jakaś książka w serii, której cała akcja dzieje się na "mniejszej powierzchni", dajmy na to w obrębie jednej czy dwóch stacji Moskiewskiego metra czy gdziekolwiek indziej, gdzie po prostu bohaterowie nie podróżują tam i z powrotem przez całe metro?

Ilja Jewsiejew:
Owszem, są takie. Najbardziej wyrazistym przykładem jest powieść Iriny Baranowej i Konstantina Bieniewa "Świadek" (akcja rozgrywa się praktycznie na jednej stacji petersburskiego metra) i "Ślepcy" Dmitrija Jermakowa (o jaskiniach w Nowym Atonie).

Ilja Odin-Takoj:
Bardzo mi brakuje takich książek w serii, lubię kameralne historie, w których historia opart jest na postaciach, dialogach, psychologii. Gdzie istotna jest opowieść, a nie rozmach. W serii prawie takich nie ma. Zgodzę się z kolegą z grupy "Uniwersum..." i moim imiennikiem Ilją Jewsiejewem, nabliżej do tej kategorii mają tylko dwie powieści: "Świadek" Iriny Baranowej i Konstantina Bieniewa oraz "Ślepcy" Dmitrija Jermakowa.

Nik Sokołow:
Odpowiedź: o tak. Taka powieść istnieje i ukazała się niedawno - "Izolacja" Marii Striełowej. Całość, z wyjątkiem wyjścia na pobliską stację i epilogu, rozgrywa się w jednym bunkrze. Tak jak wskazuje tytuł :)

Gregory Vartanyan:
W Uniwersum Metro pojawiają się powieści z wielu gatunków. Przykładowo kryminał "Świadek". Powieść rozgrywa się lokalnie i ogranicza się do kilku stacji. Mamy nadzieję, że wkrótce książka dotrze i do was.

Stanisław Bogomołow:
Czytajcie książki Anny Kalinkiny ;)

Irina Baranowa:
Jest przynajmniej jedna. :) "Świadek". Autorstwa mojego i Konstantina Bieniewa.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 22 paź 2017, 14:51 
Offline
Projekty
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 maja 2017, 9:32
Posty: 51
napalony666: Kto decyduje o kolejnych pozycjach i jak wygląda to pod kątem nowych autorów? Czy umieszczają oni najpierw rozdziały gdzieś w internecie, na forum? Próbują się przebić z całymi tekstami, wysyłając je do wydawnictwa, czy może najpierw tworzą opowiadania publikowane w antologiach i dopiero potem wydawnictwo daje im zielone światło na tworzenie całych książek?

Ilja Jewsiejew:
Decyzję o nowych książkach podejmuje główny redaktor serii Wiaczesław Bakulin. Właśnie do niego nowi (oraz starzy) autorzy przysyłają synopsis i gotowe teksty przyszłych powieści w serii. On wybiera spośród nich najbardziej interesujące. Następnie teksty trafiają już do wydawnictwa. Kiedyś było inaczej: autorzy prezentowali wolą twórczość na stronie "Uniwersum Metro 2033"http://www.metro2033.ru/creative/. Tam ich prace mógł przeczytać i poddać krytyce każdy zarejestrowany użytkownik. Można było również wystawić danej pracy ocenę. Ci, którzy otrzymali największą ilość pozytywnych odzewów i ocen, mieli wielką szansę dołączyć do serii na papierze.

Nik Sokołow:
Odpowiedź: obecnie decyzje podejmuje zarówno nowy redaktor Uniwersum Wadim Czekunow, jak i kurator i były redaktorów Wiaczesław Bakulin. W pierwszych latach po starcie serii więcej uwagi poświęcał temu także Dmitrij Głuchowski, który ostatnimi czasy poświęca mało czasu swojemu dziecku. Odnośnie pisania w Internecie... pisać może każdy, przykładowo, niektórzy z czołowych pisarzy serii - Griebienszczykow, Diakow, Cormudian - zaczynali tworzenie w UM od swoich sieciowych publikacji na stronie http://www.metro2033.ru/, obecnie praktycznie zapomnianej...

Dmitrij Kobiec:
Seria ma głównego redaktora, który od dłuższego czasu nie opuszcza Metra - Wiaczesław Bakulin. Wszystkie prace trafiają do niego. Autorzy wysyłają do wydawnictwa powieść, a Wiaczesław się jej przygląda. Nawet on bywa łaskawy. Chociaż mogę się mylić. Jeśli chodzi o forum http://www.metro2033.ru/forum/ ... Ono jest od dawna opuszczone. ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 24 paź 2017, 17:01 
Offline
Projekty
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 maja 2017, 9:32
Posty: 51
DonDomino: Czy akceptujecie, że dla nie wszystkich narodów Europy Środkowej wejście Armii Czerwonej jest równoznaczne z wyzwoleniem?

Ilja Jewsiejew:

Ciekawe, a któremu z narodów Europy Środkowej przyjemniej było znajdować się pod hitlerowską okupacją, niż zostać wyzwolonym przez oddziały Armii Czerwonej*? Nie będę się kłócić, że później w niektórych państwach tego regionu władze sowieckie używały siły i nie zawsze prowadziły umiarkowaną i potrzebną w danej chwili politykę**. Ale to, że żołnierze armii radzieckiej wyzwolili uciśnione przez hitlerowców państwa Europy Środkowej i dali im wolność, pozostaje dla mnie faktem bezspornym. Czytajcie i badajcie książki rozmaitych autorów, czytajcie dokumenty historyczne z tamtego okresu i słuchajcie mniej mediów.

(*Wiele narodów Europy Środkowej i Bałkanów aktywnie współpracowało z reżimem nazistów w Niemczech np. Węgry pod rządami admirała Miklósa Horthego, Pierwsza Republika Słowacka pod rządami księdza Jozefa Tiso czy Niepodległe Państwo Chorwackie z chorwackim obozem koncentracyjnym w Jasenovacu. Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolaborac ... 9Bwiatowej przyp. red.
**Zapewne Panu Ilii chodzi o Interwencję na Węgrzech w 1956r. (2500 zabitych, 13000 rannych) oraz Interwencję w Czechosłowacji w 1968r. (ok. 100 zabitych, ok. 800 rannych) Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie ... rskie_1956, https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_ ... j%E2%80%9D przyp. red.)


Ilja Odin-Takoj:

Zgadzam się, ale tylko częściowo. Mogę zrozumieć pewne niezadowolenie tych narodów. Gdyby wyjaśnić to najprostszym językiem, istnieje sobie państwo ze swoim ustrojem, wtedy przychodzą Niemcy i siłą narzucają swoją władzę. Oczywiście dla państw Europy Środkowej idealnie byłoby wrócić do wcześniejszego systemu, który obowiązywał przed napaścią Niemiec. To znaczy rozumiem niezadowolenie narodów zmianą systemu politycznego, który został im wtedy narzucony.

Nik Sokołow:

Odpowiedź: co do mnie, nie zgadzam się z tym. To "wyzwolenie" dla części państw (jak, na przykład, Polska i Czechosłowacja) kojarzy się z drugim przybyciem nazizmu*. Naturalnie była to misja ocalenia i ziemie były oswobodzone z hitlerowskich wojsk, ale komuniści zabrali ze sobą wszystko, co mogli: złoto, broń, ludzi... Do tego wszystkiego próbowali (i w niektórych krajach im się udało) wprowadzić swój ustrój polityczny.

(*Wypowiedź została przetłumaczona dosłownie. Można się tylko domyślać o co chodziło Panu Nikowi w pierwszej części jego wypowiedzi. przyp.red.)

Dmitrij Kobiec:
Ciężko powiedzieć. Oczywiście w Rosji uczą, że było to wyzwolenie. Z mojego punktu widzenia, to prawda. Ale nie mogę mówić za inne państwa. Dla Niemiec bez wątpienia był to koszmar :)

Stanisław Bogomołow:

Nie, nie zgadzam się. Twierdzę, że dla każdego kraju wejście Armii Czerwonej w czasach Stalina było błogosławieństwem*. Alternatywą dla nich było albo Drezno, albo (co gorsze) Hiroszima i Nagasaki. Nasi sojusznicy (zarówno Amerykanie i Anglicy) nie przejmowali się ludnością cywilną i nie obchodziło ich, ile osób zginie podczas niszczenia praktycznie bezbronnego przeciwnika. Dlatego sypali bombami gdzie popadnie, w przeciwieństwie do Armii Radzieckiej**, w której swojego żołnierza mogli rozstrzelać za gwałcenie miejscowych (i rozstrzelali! Chociaż przypadków gwałtu było mało***).
Obecnie najczęściej krytykuje się:
a) NRD. Zapominając przy tym, że właśnie Związek Radziecki pomógł podnieść się najbardziej zniszczonej części Niemiec, pomógł odbudować przemysł i administrację, w zamian nie żądając prawie niczego*. Tak, powstał Mur Berliński, były i różnice społeczne między RFN i NRD. Ale kto wie, co by się stało, gdyby Stalin oddał tak zwanym "sojusznikom" całe Niemcy. Może sytuacja wyglądałaby, jak po pierwszej wojnie światowej. Szanowni polscy czytelnicy, czy wiecie o bezprawiu, na przykład, u Francuzów na terytorium byłego imperium Kajzera po porażce Niemców w pierwszej wojnie światowej**? Sugeruję poczytać. To interesujące i pouczające.
b) Bardzo oburzeni są sami Polacy. Twierdzą, że PRL nie powinien nigdy powstać. Ale skromnie przypomnę, że Polska (a w szczególności Warszawa) została starta w proch i tylko ogromne środki dane przez Sowietów pomogły Polakom stanąć na nogi*. Niezależnie od tego, że Stalinowi doradzano rozjechanie pozostałości Polski gąsienicami i zasiedlenie kimś innym**. Pamiętając o wcześniejszych doświadczeniach (a Iosif Wissarionowicz historię dobrze znał i był pamiętliwy***), Stalin nie zgodził się, postanawiając wyciągnąć Polskę z ruin. I nawet oddał jej Breslau-Wrocław, Szczecin i wiele terenów, powiększając ją o 77000 kilometrów kwadratowych w stosunku do 1939 roku****. Liczył na polską wyrozumiałość i przyjaźń. Wyszło, jak wyszło. Ale według mnie, jeśli ktoś ma narzekać na sowiecką okupację, to już na pewno nie Polacy.
Można jeszcze wspomnieć o Czechosłowacji, Węgrzech, państwach bałkańskich i wielu innych. Ale, wydaje mi się, powiedziałem najważniejsze.

(*Wiele narodów Europy Środkowej i Bałkanów aktywnie współpracowało z reżimem nazistów w Niemczech np. Węgry pod rządami admirała Miklósa Horthego, Pierwsza Republika Słowacka pod rządami księdza Jozefa Tiso czy Niepodległe Państwo Chorwackie z chorwackim obozem koncentracyjnym w Jasenovacu. Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolaborac ... 9Bwiatowej
**Według źródeł historycznych, Armia Czerwona nie szczędziła bomb i pocisków artyleryjskich i można ją obwinić za zniszczenie dziesiątek miast na terenach Niemiec, Ziem Odzyskanych czy nawet przedwojennych ziem drugiej RP.
Gdańsk: http://zdsk.pl/historia/6-gdansk-1945-w ... niszczenia
Kraków: https://krakow.onet.pl/mit-ocalonego-kr ... zach/y8x0j
Słupsk: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/ ... -w-Slupsku
Inne polskie miasta: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pol ... 9Bwiatowej
***Według źródeł polskojęzycznych przypadków było więcej niż w innych armiach II wojny światowej, choć prawdą jest, że gwałcili wszyscy nawet polscy żołnierze: https://www.wprost.pl/tygodnik/533211/Z ... lkach.html
http://www.newsweek.pl/historia/gwalty- ... 8,1,1.html

a)*Niemcy (i Polska także) zostały w dużej mierze spustoszone przez wkraczającą Armię Czerwoną. https://opinie.wp.pl/grabiez-europy-100 ... 843512961a
a)** Alianci zachodni nauczeni doświadczeniami po I wojnie światowej pobierali reparacje od Niemiec w „naturze” czego też szybko zaprzestali w zamian organizując tzw. Plan Marshalla, który pomógł tymże Niemcom jak i reszcie zniszczonej Europy w odbudowie. Ważne też jest by wspomnieć, że nie przeszkadzali oni w budowie przez Niemców swojego cudu gospodarczego, który sprawił, że do dziś Niemcy są wiodącą gospodarką Europy, a w czasach zimnej wojny stanowiły tarcze przeciwko komunizmowi i okno wystawowe kapitalizmu w jednym.
Niestety nie znalazłem dobrego artykułu w polskim internecie, ale podręcznik do rozszerzonej historii w liceum powinien wystarczyć.

b)*Polska obudowywała się głównie z własnych środków, zaś ZSRR wymuszało na Polsce wiele nieopłacalnych umów handlowych, dlatego odbudowa trwała tak długo.
Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_Rz ... ita_Ludowa
Warszawa została odbudowana ze zbiórki publicznej: http://culture.pl/pl/artykul/kto-odbudo ... aczego-tak
b)**Byłoby to trudne z racji tego, że Polska była oficjalnie sojusznikiem ZSRR w walce z nazistowskimi Niemcami. Na takie rozwiązanie na pewno nie zgodziłyby się Wielka Brytania i USA, które wspomagały ZSRR w walce na froncie wschodnim min. programem Lend-Lease https://pl.wikipedia.org/wiki/Lend-Lease_Act, dlatego Rosyjscy żołnierze używają na filmach wojennych amerykańskiej broni.
b)*** Część źródeł historycznych twierdzi, że to dzięki pomyłce Stalina w 1920r. stał się możliwy cud nad Wisłą i odparcie wojsk bolszewickich. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_Warszawska
b)****Było wręcz przeciwnie, po drugiej wojnie światowej Polska była mniejsza o 77 tys. kilometrów kwadratowych. przyp. red.)

Olga Szwecowa:

Na to pytanie odpowiedzieć mogą jedynie mieszkańcy Europy Środkowej i Europy w ogóle. Może jeśli tak łatwo kapitulowali przed hitlerowcami, nie chcieli wyzwolenia przez Armię Czerwoną? Teraz ciężko to określić.

Irina Baranowa:
Z pewnością powinno się zapytać te narody :)) I pytać trzeba było w 1945 roku. Niemcy wykluczam z grona pytanych. Niemców należy pytać teraz, w 2017 roku. Jeśli chodzi o moje zdanie... NIE ZGADZAM SIĘ.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 26 paź 2017, 15:29 
Offline
Projekty
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 maja 2017, 9:32
Posty: 51
Leo0502: Co myśli się i mówi o polskim wpływie na dzieje Rosji w Rosji. Czy mówi się tylko o wojnach (np. o interwencji wojsk Rzeczpospolitej Obojga Narodów podczas Wielkiej Smuty) czy też wspomina o Polakach, którzy przyczynili się do rozwoju Rosji (np. o Czekanowskim lub Czerskim, na cześć których swoje imiona otrzymały góry na zachodniej Syberii)

Władimir Szczerbakow:

Polacy bez wątpienia wpłynęli na historię Rosji. Były w niej strony pozytywne dla jednej strony (interwencja podczas Smuty), były dobre (na przykład wspomniane osoby). Oprócz nich chciałbym wspomnieć Czartoryskiego*, który był kimś w rodzaju ministra spraw zagranicznych Imperium Rosyjskiego; Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego, przywódcę Czeka, w strachu przed którym żyto w latach 20. i 30. dwudziestego wieku.

(*https://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Jerzy_Czartoryski przyp. red. )

Nik Sokołow:
Odpowiedź: o wojnach Rosji (i ZSRR) z Polską nie będę mówił, ponieważ uważam je za coś niewybaczalnego dla mojego kraju (z wyjątkiem, oczywiście, wywołanej przez was wojny z Rzeczpospolitą). Z przykrością stwierdzam, że z Polaków, którzy przyczynili się do rozwoju Rosji, znam tylko Aleksandra Walerjewicza*, który badał Środkową Syberię po zesłaniu za udział w polskim powstaniu. Oczywiście nie próbuję siać niezgody, nie podoba mi się tylko, że nasi "polscy koledzy" nie byli lubieni w tamtym czasie. Generalnie wydaje mi się, że zagranicznych pomocników zbytnio się nie ceni (albo ceniono kiedyś, ale obecnie o ich pomocy w rozwoju nie pamięta się). Pokój.

(*Niestety nie udało się ustalić o kogo dokładnie chodzi. przyp. red. )

Stanisław Bogomołow:
Jeśli zaczniemy wspominać historię Rosji, okaże się, że spory między Polakami i Rosjanami były większe, niż tylko w stosunkach dyplomatycznych. Wielka Smuta, liczne wojny polsko-rosyjskie, stałe kłótnie i wzajemne oskarżenia. O tym w Rosji pamięta się i nie zamierza zapomnieć. Ale, jednocześnie, pamiętamy też inne chwile. Jest to i bitwa pod Grunwaldem z Krzyżakami w 1410 roku*, i wojna rosyjsko-szwedzka 1656-1658**, której celem, między innymi, było uratowanie Polski przed Szwedami (nie wiadomo, czy bez niej, Polakom udałoby się obronić ojczyznę), i wojna północna***, w której Polacy i Rosjanie byli sojusznikami. Do tego wielu polskich badaczy (teraz mogę przypomnieć sobie Stefana Drzewieckiego****, pioniera żeglugi podwodnej w XIX wieku, Przewalskiego, który miał polskie korzenie) i liczne polsko-rosyjskie projekty naukowe w historii Rosji i Polski i polsko-rosyjskie stosunki. Jako historyk muszę pamiętać wszystko - i dobre, i złe rzeczy związane z Polską. Co z tego wybieram? Prawdopodobnie wszystko dobre, ponieważ uważam, że, w odróżnieniu do niektórych państw, Polska jest dosyć dobrym sąsiadem, z którym można się dogadać. Szkoda tylko, że rząd Polski uważa inaczej (z czego wynika skojarzenie przez wielu Rosjan Polski jako państwa, które bez przerwy wsadza kij między szprychy w kole). Przydałoby się rozwiązać ten problem wspólnie.

(*Chodzi tu zapewne o uczestnictwo w niej chorągwi smoleńskich.
**Potop szwedzki, znany jako II wojna północna.
***Zapewne chodzi o III wojnę północną (w pierwszej Rosja walczyła przeciw Rzeczpospolitej).
****https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Drzewiecki przyp. red. )

Irina Baranowa:
Wiecie, Rosja i Polska tyle lat istniały obok siebie... I to istnienie było burzliwe. Wzajemne wpływy są oczywiste, nie ma sensu twierdzić, że było inaczej. Wielkiej Smuty nie określiłabym jako wpływy Polski, to była wojna, byliśmy w niej przeciwnikami. Ale Polacy przez ponad wiek znajdowali się pod rządami Imperium Rosyjskiego i służyli Rosji. I, naturalnie, pozostawili swój ślad. Wielu Polaków zostało nagrodzonych za służbę Rosji, za to, co sobą wnieśli. Rokossowski, na przykład, pochodził z rodu szlacheckiego. Dzierżyński był Polakiem, chociaż jego rodzice nie przepadali za Rosją. :) Autor pierwszego nieoficjalnego hymnu Rosji "Niech rozgrzmiewa pieśń zwycięstwa" był Polakiem*. Dostojewski, Ciołkowski, Przewalski byli potomkami Polaków. Niezapomniany Grigorij Potiomkin pochodził z polskiego rodu. Nie chcę ubliżyć Polakom... Ale Chopin, będący przeciwnikiem Rosji, był u nas niezmiernie popularny, a przy tym zapomniany w swojej ojczyźnie na długo. Nawet pierwszy pomnik postawili mu Rosjanie. Dlaczego przedstawiam to tak szczegółowo? W Rosji nie ma po prostu pieczątki z narodowością. I nieistotne, w jakim języku mówisz, jak modlisz się, twoje zasługi dla kraju będą oceniane pozytywnie.

(*Chodzi o Józefa Kozłowskiego https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Koz%C5%82owski_(kompozytor) przyp. red. )


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 28 paź 2017, 15:23 
Offline
Projekty
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 maja 2017, 9:32
Posty: 51
Leo0502: W przeciwieństwie do alfabetu łacińskiego, alfabet rosyjski (generalizując: cała cyrylica) był bardziej płynny, jeśli chodzi o wykorzystywane litery i ich ilość, przez co z czasem ich zapis i wymowa znacząco się zmieniły, a niektóre litery zupełnie zniknęły z użycia. Czy podczas obcowania z tekstami sprzed czasów wprowadzenia grażdanki i sprzed reformy ortografii w 1918, na przykład w szkołach, teksty zapisane są w oryginale, ze znakami twardymi na końcu rzeczowników, jacią, iżycą i jusami, nieużywane litery są zastępowane współczesnymi odpowiednikami czy cały tekst jest stosownie uwspółcześniany. W jaki sposób się je czyta - używając współczesnych głosek, czy próbuje się w "ówczesny sposób"? (jeśli ktoś wie albo zna kogoś, kto wie) Jak sprawa się ma z językami ukraińskim i białoruskim (lub innymi wykorzystującymi cyrylicę), które jednak różnią się i składem alfabetu, i wymową liter (np и г). Zwłaszcza ten ostatni, ponieważ ostatecznie uformował się stosunkowo niedawno.

Stanisław Bogomołow:
Zbyt wiele pytań w jednej wiadomości, ale postaram się odpowiedzieć. Oczywiście teksty czyta się we współczesnym wariancie. Wyobraźcie sobie czytać "Słowo o wyprawie Igora"* albo chociaż utwory Puszkina czy Gogola w oryginale. Dla większości ludzi, delikatnie mówiąc, byłoby to trudne. Jeśli trzeba przeczytać tekst z czasów Imperium Rosyjskiego lub Rusi, przeważnie czyta się uwspółcześnioną wersję, ale nic nie broni też czytać "po staremu". Przykładowo, na moim uniwersytecie kopie tekstów z XI-XIV wieków, epoki Piotra Wielkiego i początku XX wieku teksty na zajęciach trzeba było czytać tak, jak dawniej. Zwyczajnie po to, żeby lepiej wczuć się w nastrój i wejść w skórę naszego dawnego przodka (a przy tym zapamiętać ówczesne zasady ortografii, wymowy i inne, aby móc dalej pracować). Ale tak robią wyłącznie specjaliści. Odnośnie jaci, iżycy i innych elementów dawnych tekstów, z powodzeniem są usuwane bądź zastępowane, przy czym wiele z nich z automatu.

Jeśli chodzi o ukraiński i białoruski - będę szczery. Dla mnie to nie języki, a koślawy surżyk**. Mutanty, stworzone specjalnie przed lokalnych nacjonalistów, by drażnić Rosjan. Ukraiński jest dziką i chaotyczną mieszanką rosyjskiego, polskiego, tureckiego i częściowo węgierskiego (przy czym w wielu rejonach znacząco się różni, jednolitego standardu NIE MA), a białoruski - to niemal w stu procentach polski z niewielkimi różnicami (i bez zasad ortografii, heh) i napisany cyrylicą. Jeden z moich znajomych, wykładowca języka polskiego, długo śmiał się nad grodzieńskimi gazetami, ponieważ doskonale wszystko rozumiał, widzą białoruski po raz pierwszy w życiu. Zatem, w miarę chęci i wolnego czasu, nauczę się polskiego. Będę znał drugi język gratis =) Odnośnie alfabetu... Jaki znowu alfabet?! Prawie wszystkie litery są takie same. Tylko w ukraińskim jest bardziej szorstkie (takie "sielukowskie") drugie "Г" oraz "I" będące odpowiednikiem naszego "Ы". Osobiście nie zauważam ich, wstawiając w ich miejsce znane mi rosyjskie litery. Jakoś tak jest.

(*zabytek literatury staroruskiej z XII wieku – przyp. tłum.
**mieszanka języków ukraińskiego i rosyjskiego; odpowiednikiem dla języków białoruskiego i rosyjskiego jest trasianka - przyp. tłum. )

Ilja Odin-Takoj:
Z tekstami sprzed reformy pracują wyłącznie specjaliści. Zwykli ludzie nie mają do nich dostępu. Do zwykłych obywateli dociera, a jakże, uwspółcześniony tekst, napisany według współczesnych zasad pisowni. Tak więc współczesne wydania rosyjskich klasyków napisane są przy użyciu współczesnego słownictwa, bez wykorzystania liter, które wyszły z użycia.

Co tyczy się języków ukraińskiego i białoruskiego - widząc tekst, czytam go, zamieniając każde słowo na rosyjski odpowiednik, ponieważ nie znam prawidłowego sposobu czytania liter i wyrazów, tym samym staram się zrozumieć sens tekstu, a nie przeczytać go w "oryginale" język, którego nie znam.

Nik Sokołow:
Odpowiedź: ciężko powiedzieć, biorąc pod uwagę, że z podobnymi tekstami pracowałem bardzo rzadko.

Gregory Vartanyan:
Sami chcielibyśmy rozróżniać nasze języki. Nie zawsze jesteśmy w stanie zrozumieć, co to za dziwna litera "Ы" i do czego nam potrzebny brewis nad "Й". (Śmieje się)

Leonid Dobkacz (kartograf serii i autor nieoficjalnych tłumaczeń polskich zbiorów opowiadań):
Kiedyś w podstawówce albo w liceum dano nam do obejrzenia stronę ze staroruskiego oryginału "Słowa o wyprawie Igora". Potykaliśmy się na nieużywanych literach. Jeśli chodzi o wymowę, czasem próbowaliśmy okać (czytać "o" jak [o], nawet kiedy nie jest akcentowane).
Teksty po ukraińsku i białorusku staram się czytać zgodnie z ich zasadami, ale bez przerwy wracam do czystego rosyjskiego akcentu lub wymowy. Wszelkie "г" z przydechem, osobne "i" i "ї", twarde «ч» itp. Mamy miłe żarty odnośnie ostatniego: "jak robią białoruskie zwierzęta? Wróbelek robi »czyk-czyryk«, myszka »py-py-py«, a kotek »myu-myu-myu«..." - https://goo.gl/DtHtaJ.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 31 paź 2017, 13:29 
Offline
Projekty
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 maja 2017, 9:32
Posty: 51
Bartek Wiewióra: Czy chcielibyście ujrzeć na papierze kompletny zbiór "Bajek apokalipsy" Bajarza z trylogii Szabałowa?

Gregory Vartanyan:
J. K. Rowling wypuściła "Fantastyczne zwierzęta...". Dlaczego i Bajarza nie ożywić?

Ilja Jewsiejew:
No jasne! :)

Władimir Szczerbakow:
Oczywiście :))

Nik Sokołow:
Odpowiedź: o ironio, o jednym Bajarzu, o którym jest jedno z opowiadań z "Bajek apokalipsy", słyszałem, ale o tym, że istnieje jeszcze jeden, dowiedziałem się dopiero teraz :D Nie czytałem (jeszcze) trylogii (na razie trylogii) "Prawo na...", dlatego nie mam pojęcia, jakie są opowieści Bajarza Szabałowa.

Dmitrij Kobiec:
Oczywiście. Byłby wspaniały zbiór. Ale my go nie zobaczymy. Marzyć nie zaszkodzi. :)
Dziękuję za uwagę. :)
I dziękuję za pytania, w czasie całych rozmów było mi bardzo miło odpowiadać i porozumiewać się z wami. Powodzenia i wszystkiego dobrego


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 109 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  



Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
CoDFaction.com Style by Daniel St. Jules of David Bowie MP3