12 / 12 / 2017
Wydawnictwo Insignis
Otwórz player w nowym oknie
Krucjata dzieci - Tullio Avoledo
2017-1123

TEKST - recenzja

TEKST - recenzja

Będąc ciągłym świadkiem promocji najnowszej powieści Głuchowskiego, najpierw wśród Rosjan, by następnie tego doświadczyć w Polsce, ciągle zastanawiałem się, czym tym razem zaskoczy nas autor, jeżeli w ogóle. Jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły wprost, tak jak byliśmy przyzwyczajeni do tekstów fantastycznych, tak z tym koniec, i zostaniemy poczęstowani powieścią realistyczną, kryminałem w klasycznym ujęciu. Z takim właśnie założeniem rozpocząłem lekturę, utwierdziwszy się w tym jeszcze mocniej po przeczytaniu początkowych wprowadzających rozdziałów... by następnie całe moje wyobrażenie zostało dobitnie zniszczone i wywrócone do góry nogami. Przyjąłem to z szerokim uśmiechem, kontynuując lekturę.

Mam tutaj na myśli jasne zdefiniowanie gatunku „Tekstu”, co ostatecznie kompletnie mija się z celem – autor czerpie z wielu nurtów i eksperymentuje z naturalną mu lekkością, a jasne zaszeregowanie książki byłoby niepotrzebnym jej spłaszczeniem i skrzywdzeniem, zwłaszcza że jej piękno bierze się właśnie z tej uniwersalności. Elementy noir, thrillera, wspomnianego wcześniej kryminału, który rzuca się mocno w oczy na początku, a potem kompletnie się rozmywa, a co najważniejsze – dramatu. Bo na koniec dnia, to właśnie całe problemy bohaterów i jak sobie z nimi radzą, jaka jest za tym historia i jak to się wszystko rozwinie, jest dla mnie najmocniejszym fundamentem, który dawał mi możliwość wczucia się, przeżywania ludzkich losów i posiadania z tego z prostej przyjemności. Jednak nie każdemu to przecież trafi do gustu? I piękno „Tekstu” w tym, że każdy może budować własne doświadczenie na innej tożsamości książki. Literatura egzystencjalna? Proszę bardzo. Krytyka obrazu Rosji? Nie byłaby to książka Głuchowskiego, gdyby tego zabrakło. Podejście społeczno-obyczajowe, poznanie moskiewskiego grajdołka i jak on ewoluuje na przestrzeni lat? Jak najbardziej. A to wszystko okraszone mniej lub bardziej otwartymi nawiązaniami do klasyków rosyjskich, Dostojewskiego, Puszkina i innych – czego odkrywanie stanowi całkowicie osobną frajdę.

Ilja, jeden z głównych bohaterów, po siedmiu latach wychodzi z więzienia. Pech chciał, że trafił tam bezprawnie, wrobiony przez jednego szczególnego policjanta. Jak po takich powrotach bywa, szybko okazuje się, że za dużo na niego nie czeka – dziewczyna ułożyła sobie życie, najbliższy przyjaciel jest kompletnie innym człowiekiem, matka umarła a Rosja, chociaż nadal ta sama, przeszła konkretną przemianę. Ilja, człowiek bez przeszłości i przyszłości, z rozmytą tożsamością, który nie ma nic do stracenia, jedna z miliona ofiar rosyjskiego systemu — w tak przedstawionym obrazie każdy postawiłby pieniądze na nudny wątek zemsty na wspomnianym oprawcy i oparcie powieści na dążenie ku dokonaniu się bliżej nieokreślonej sprawiedliwości. Przynajmniej ja tak myślałem, wyobrażając sobie, jak bohater mimo przeciwności losu odkrywa jak bardzo skorumpowany jest rosyjski system, i jak daleko sięgają macki, które pośrednio doprowadziły do jego zamknięcia. Nic bardziej mylnego, gdyż wątek niejakiej zemsty jest potraktowany po macoszemu i stanowi tylko wprowadzenie do całej problematyki książki.

Głównym fabularnym medium poznawczym tej książki jest smartfon i jego obecna rola w życiu młodych ludzi. Ilja, z własnymi przeżyciami, myślami i rozterkami, jest mimo wszystko sprowadzony w głównej mierze do pośrednika, do tymczasowego posiadacza obcego telefonu. Poprzez jego narrację, kawałek po kawałku, przez eksplorację i podróż po starych wiadomościach, czatach, nagraniach i zdjęciach – poznajemy historię oryginalnego właściciela. Historię, chciałoby się powiedzieć, jakich wiele, którą przeżywa i kontynuuje każdy z nas, zapisując jej świadectwo w mniejszych lub większych fragmentach na swoich maszynach. Jednak to właśnie sposób doświadczania cudzego życia, poznawania go – jest rewolucyjną częścią „Tekstu”, czyni z niej unikalną lekturę z niepowtarzalnym klimatem. Rosyjska atmosfera i cały chaos informacyjny, początkowy brak chronologii, niczym oglądanie filmu – czasami od końca, czasami od środka, z pominięciem niektórych fragmentów – zatapianie się Ilji w czyimś życiu, momentalne przyjmowanie roli obcej osoby, rezygnowanie z własnego jestestwa... to trzeba po prostu doznać emocjonalnie podczas lektury, zwłaszcza że łatwo wczuć się w osobę Ilji i razem z nim przeżywać wszystkie chwile przedstawione w „Tekście”.

Mimo innowacyjnej, nowatorskiej formy i udanego sposobu zaangażowania czytelnika, powieść by po prostu nie zadziałała, gdyby bohaterowie i fabuła z nimi związana nie podołali. A według mnie spisali się całkiem elegancko. Zazwyczaj buduję swoje opinie na temat książek na podstawie ilości głupst fabularnych i wszelakich nielogiczności, a szczerze muszę przyznać, że autentycznie nie mam się do czego przyczepić. Przedstawiony obraz społeczeństwa jest co najmniej wiarygodny, wszystkie postaci dobitnie ludzkie a co ważniejsze – tak daleko im od czarno-białej prezentacji, jak to tylko możliwe. Nie doświadczymy tutaj skrajności, ludzi nieomylnych czy podejrzanych zbiegów okoliczności, by budowana fabuła się nie rozsypała. Wszystko jest okrutnie realistyczne, a biorąc pod uwagę okoliczności i cały charakter Moskwy, jest realistycznie depresyjne i na ogół smutne, chociaż promieni nadziei wybijających się za chmur nie brakuje. I mimo iż nie mogę zdradzać za wiele, szczerze mówiąc, prawie że nic, bo pozyskiwanie każdej małej informacji i łączenie ich z sobą sprawia, że książka mocno nas chwyta, to spektrum doświadczeń dla obserwatora jest co najmniej spore. Między innymi tragedia w relacjach macierzyńskich, przedstawiona w dwóch wariantach. Miłość życia dwojga postaci, która napotyka wszelkie możliwe problemy, raz będąc ponad nimi, raz ulegając, by potem ponownie się odrodzić, wszystko to okraszone pomniejszymi romansami. Czy chociażby dramat zawodowy w rosyjskich służbach specjalnych, z walką o zachowanie niezależności, możliwości podejmowania wolnych wyborów i życia własnym losem, cały czas przy tym balansując na krawędzi katastrofy z licznymi pokusami, które pojawiają się na takim stanowisku.

I z powodu tych trzech głównych przesłanek książkę mogę polecić, prawie że każdemu. I młodszym czytelnikom, dla których smartfon jest nieodłączoną częścią życia i którzy nie będą mieli problemu z wiarygodnością takiego toku akcji, i dla starszych, którzy jeszcze bardziej utożsamią się z Ilją, dla którego cała ta sytuacja jest po prostu nowa. Poruszane problemy są z pogranicza codzienności, tematów ciężkich, ale bez wątpienia pojawiających się wśród życia potencjalnych czytelników, więc każdy powinien znaleźć coś bliskiego, a cała gatunkowość książki jest na tyle luźna, a zarazem szeroka, że nie powinna stanowić dla nikogo problemu. I wprawdzie należałoby napisać o wadach – to nadmieniłbym tutaj na pewno, że książka czasami ma zbyt wolne tempo, jakoby robiła nam smak na nadchodzące wydarzenia, gdy zarazem faktyczna akcja stoi w miejscu. Poza tym warto także nadmienić, że jeżeli komuś spodobał się mistyczny zagadkowy aspekt książki i swobodne podróżowanie po Moskwie – to warto byłoby także przeczytać „Czas zmierzchu” tego samego autora, a jeżeli podły obraz rosyjskiej rzeczywistości nam nie przeszkadza i chcemy doświadczyć go w bardziej karykaturalnej i wyśmiewającej formie, można sięgnąć po „Witajcie w Rosji”, także Głuchowskiego. I co tu rzec – po prostu zapraszam do lektury, bo najzwyczajniej w świecie warto, zwłaszcza dla samych prostych przeżyć.

Antura_V

Powrót do listy
do góry Insignis
ZAMKNIJ
Serwis wykorzystuje pliki cookies. Jeśli nie zgadzasz się na ich zapisywanie na Twoim urządzeniu, zmień ustawienia przeglądarki. Kontynuując przeglądanie tej strony zgadzasz się na używanie plików cookies.